Jak Niemcy komentują poszukiwania „złotego pociągu” w Wałbrzychu?
Zdarza się pisać w Niemczech o polskich obozach koncentracyjnych, to teraz wszędzie jest napisane „Nazi gold” czyli złoto nazistów, albo „Nazi-Zug”, więc co do tego jest tutaj zgodność, że jest to nazistowski pociąg i aż mnie dziwi, że jest to tak konkretnie określane. Z drogiej strony, ten przymiotnik „nazistowski” w Niemczech określa osoby bez przynależności narodowej. Tu widać konsekwentną linię w Niemczech.
Niemcy nie roszczą sobie prawa do ładunku pociągu?
Na razie tego nie widać. Znając nastawienie Niemców, do tego typu spraw podchodzą z dużą ostrożnością.
Słyszymy, że Rosjanie czy Żydzi roszczą sobie prawa do „łupu”. Choć mało który kraj został tak ograbiony przez Niemców jak Polska...
To przypomina dzielenie skóry na niedźwiedziu. Zobaczmy, co w tym pociągu faktycznie jest. Później będziemy rozmawiać na ten temat. Może on zawierać przecież też rzeczy, które trzeba będzie utylizować. Nasuwa się pytanie, kto wtedy za to zapłaci?
Niemcy czekają na to znalezisko?
To jest ciekawość bardziej wywołana przez tabloidalne podejście do tego tematu.
W Wałbrzychu natomiast cały czas trwa typowanie miejsca, w którym pociąg został ukryty. Portal walbrzych24.com podał takie miejsce – znajduje się ono w pobliżu wałbrzyskiego Urzędu Skarbowego. We wskazanym miejscu pojawiła się od razu policja.
Nadkomisarz Magdalena Korościk z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu, potwierdziła to w rozmowie z niezalezna.pl.
– podkreślała Korościk.Poszła informacja, że ten pociąg jest między 61 a 65 kilometrem, jeżeli chodzi tory kolejowe. To rzeczywiście mogą być okolice Urzędu Skarbowego. SOK-iści i policja wystawiły tam patrol, ale nie po to, żeby zabezpieczyć teren, a czuwać nad bezpieczeństwem ludzi, aby nie łamali przepisów, bo chodzenie po torach jest zabronione. Chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo ludzi
Chodzi dokładnie o to miejsce:

fot. Google Maps/print screen