Zegarek, jaki miał na ręku Pieskow na swoim ślubie, to limitowana edycja modelu Richard Mille RM 52-01. Zegarków z tej serii jest na świecie tylko 30.
W Rosji rozpętała się oczywiście burza, bo według wyliczeń opozycji Pieskow musiałby pracować na zdobiący go przedmiot... cztery lata. Rzecznik Kremla postanowił jednak pójść w ślady Sławomira Nowaka i Michała Kamińskiego - polskich wielbicieli drogich zegarków. Stwierdził mianowicie, że jego luksusowy czasomierz to... prezent od żony.
Przypomnijmy: Sławomir Nowak wyjaśniał w prokuraturze, że jego szwajcarski zegarek Ulysse Nardin - warty według różnych wyliczeń 17-30 tys. zł - to prezent od rodziny: małżonki i rodziców. Mieli oni ciułać na elegancki gadżet przez kilka lat, choć np. matka Nowaka otrzymywała wówczas emeryturę w wysokości 1500 zł, a ojciec był rencistą z 1 tys. zł miesięcznie.
Identycznie tłumaczył się z zegarka wartego 37 tys. zł Michał Kamiński, doradca szefowej rządu. "Zapomniałem go wpisać [do oświadczenia majątkowego. Przypomniała mi o nim żona (...) Dostałem ten zegarek w prezencie od niej" - mówił "Faktowi" w lutym 2015 r. Ale - jak wyliczył tabloid - Anna Kamińska, w minionej kadencji radna powiatu otwockiego, by kupić zegarek za aż 37 tys. zł, musiałaby wydać na niego... niemal całe dochody z 2011 r.