Sześcioletni Oskar zmarł w drodze do szpitala. Chorował na porażenie mózgowe i padaczkę. Jednak przyczyną jego śmierci było najprawdopodobniej zagłodzenie.
Zdaniem biegłych z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie chłopiec został zagłodzony, a jego agonia trwała całymi tygodniami. „Przez wiele dni chłopiec po prostu umierał śmiercią głodową” – pisze „Super Express” przedstawiając historię rodziny.
Oskar od urodzenia chorował na porażenie mózgowe i padaczkę. Chłopiec chodził do przedszkola. Tam jadł, a w domu chudł. Z dnia na dzień. Matka dorabiała w Niemczech, dzieckiem opiekowała się babcia. Była w Polsce w styczniu 2013 i „nie mogła nie zauważyć wychudzenia dziecka”.
Tydzien przed śmiercią zawieziono go do lekarza, jednak ten nie zdecydował się o skierowanie go do szpitala. Po jednym z ataków epilepsji chłopiec miał powykręcane nogi przez kilka minut. Krzyczał z bólu. Matka postanowiła zabrać go do szpitala, nie zdążyła. Oskar umarł w drodze.
Sprawa w sądzie zakończyła się skazaniem matki na pięć lat więzienia. Kluczowymi dowodami były zeznania biegłych z CZD.