Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Czy w 1940 r. Rosjanie rozstrzelali w Kazachstanie 4 tys. Polaków? Prokurator IPN nie widzi "okoliczności wiążących"

Trzeba wreszcie rozpocząć publiczną debatę, podobną do tej prowadzonej w kwestii śledztwa smoleńskiego, nad efektywnością pracy  prokuratorów prowadzących postępowanie w przedmiocie Zbrod

Autor:

Trzeba wreszcie rozpocząć publiczną debatę, podobną do tej prowadzonej w kwestii śledztwa smoleńskiego, nad efektywnością pracy  prokuratorów prowadzących postępowanie w przedmiocie Zbrodni Katyńskiej. Może rzeczywiście należy w niedalekiej przyszłości  powołać analogiczny organ kontrolny Sejmu RP do świetnie funkcjonującego  Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154 M - mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl Piotr Woyciechowski. 
 
Trafił pan na ślad zbrodni na polskich jeńcach wojennych przetrzymywanych w obozie na terenie Kazachstanu, którzy mieli być tam w 1940 r. rozstrzelani przez Sowietów? Skąd pochodzi ta informacja?
Informacje o ewentualnej zbrodni ludobójstwa na naszych jeńcach wojennych  pochodzą od b. funkcjonariusza UOP i Agencji Wywiadu ppłk. Piotra Wrońskiego (autora książki „Spisek założycielski – Historia jednego morderstwa”). Podczas pracy nad recenzją jego książki poznałem go i miałem okazję z nim dłużej porozmawiać. Dowiedziałem się, że w ramach jakiejś operacji na kierunku wschodnim UOP powziął wiadomości dotyczące nieznanych do tej pory historykom okoliczności przetrzymywania w 1940 roku polskich jeńców wojennych w obozie zlokalizowanym na terenie Kazachstanu, zamordowania oraz pochowania ich w zbiorowych mogiłach. Od swego rozmówcy usłyszałem konkrety. Oczywiście relacja ta winna zostać dokładnie zweryfikowana. Niestety na najwyższym szczeblu UOP zadecydowano, by wątku katyńskiego operacji dalej nie kontynuować. Sprawę zamknięto i złożono do archiwum.
 
Powiadomił pan o tym IPN, który prowadzi w sprawie Zbrodni Katyńskiej szeroko zakrojone śledztwo?
Nie tyle powiadomiłem, ile złożyłem precyzyjne wnioski dowodowe. W śledztwie dotyczącym Zbrodni Katyńskiej występuję w charakterze pokrzywdzonego. Mój dziadek, podoficer rezerwy przetrzymywany był w obozie w Starobielsku i zginął rozstrzelany pod Charkowem. Skorzystałem więc ze swoich uprawnień i złożyłem wniosek o przeprowadzenie czynności śledztwa polegające na przesłuchaniu Piotra Wrońskiego jako świadka. Pismo wpłynęło do prokuratora IPN w Warszawie  dokładnie  11 czerwca bieżącego roku.
 
Czy IPN zajmie się pana sprawą ofiar z Kazachstanu?
W dniu 23 czerwca odebrałem korespondencję od pionu śledczego IPN. Młody już nie jestem, wiele widziałem, ale to z czym się spotkałem ze strony pionu śledczego IPN w Warszawie, przyprawia mnie o mdłości. Pani prokurator Małgorzata Kuźniar-Plota (kierownik zespołu prowadzącego śledztwo) zażądała ode mnie powiązania wnioskowanego dowodu z przedmiotem śledztwa prowadzonego w sprawie Zbrodni Katyńskiej, bowiem... dla pani prokurator nie zgadza się obszar terytorium na którym ewentualnie dokonano mordu na jeńcach polskich.
Jak się okazuje, śledztwo w sprawie Zbrodni Katyńskiej prowadzone jest w związku z ludobójstwem na  polskich oficerach wcześniej więzionych w obozach w Starobielsku, Ostaszkowie i w Kozielsku (czy tylko tych?). Prokuratorzy w ramach tegoż śledztwa operują także w granicach  terenów kresów wschodnich II RP okupowanych przez Sowietów  w 1940 roku, ale tylko w części dotyczącej wywiezionej stamtąd ludności cywilnej.
To nic, że nie odnaleźliśmy do tej pory grobów brakujących kilku tysięcy polskich żołnierzy, do pełnej liczby 21.738 skazanych przez Stalina na śmierć w ramach decyzji z 5 marca 1940 roku. Dla pani prokurator Kuźniar-Plota - Kazachstan, jako ewentualne miejsce zbrodni ludobójstwa na polskich jeńcach wojennych w 1940 roku, nie mieści się po prostu w granicach obszaru terytorialnego prowadzonego śledztwa. Rozumie Pan?
Z przebijającego się w piśmie pani prokurator ducha rozumiem, że ewentualne istnienie dodatkowego obozu i grobów polskich oficerów na obszarach innych niż dotychczas znano i przewidywano, nie mieści się w tej ciasnej i urzędniczej wyobraźni! Toż to dopiero byłby kłopot, gdyby potwierdzono zeznania ppłk. Piotra Wrońskiego!



Odpowiedź z IPN 

Jakie dalsze kroki zamierza więc pan podjąć?
Czekam na ostateczną decyzję procesową. Jako pokrzywdzony mam jeszcze pewne instrumenty prawne w zanadrzu, włącznie z żądaniem wyłączenia prokuratora ze śledztwa.
Niemniej należy działać także  innymi wzajemnie się uzupełniającymi drogami. Np. poddać wreszcie  kontroli społecznej ponad 10 letnie śledztwo w sprawie Zbrodni Katyńskiej (śledztwo wszczęto w 2004 roku). Tego śledztwa tak naprawdę nikt nie kontroluje. Żądać od prokuratury IPN szczegółowego sprawozdania z osiągniętych rezultatów. I nie chodzi mi o to, że akta puchną do wręcz nie wyobrażalnych rozmiarów.  Należy przyjrzeć się nad jakością sprawowanego nadzoru nad śledztwem i wyciągnąć wnioski, w tym personalne. Rodziny pomordowanych oficerów WP powinny aktywnie korzystać ze swych uprawnień i wnioskować o dostęp do akt śledztwa. Na marginesie, ciekaw jestem czy prokurator IPN zachowa się podobnie jak prokuratura wojskowa prowadząca śledztwo smoleńskie i będzie utrudniać rodzinom realizowanie swych uprawnień.
Trzeba wreszcie rozpocząć publiczną debatę, podobną do tej prowadzonej w kwestii śledztwa smoleńskiego, nad efektywnością pracy  prokuratorów prowadzących postępowanie w przedmiocie Zbrodni Katyńskiej. Może rzeczywiście należy w niedalekiej przyszłości  powołać analogiczny organ kontrolny Sejmu RP do świetnie funkcjonującego  Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154 M.
Nikomu (poza chyba prokuratorom IPN) nie muszę tłumaczyć, że pełne wyjaśnienie okoliczności ludobójstwa, odnalezienie wszystkich grobów rozstrzelanych oficerów, oraz ustalenie kręgu odpowiedzialnych za zbrodnię , a także za jej wieloletnie tuszowanie, stanowi polską rację stanu i interesu narodowego.
 
O całą sprawę zapytaliśmy również ppłk. Piotra Wrońskiego, byłego oficera UOP.

Pracowałem wtedy w Zarządzie Kontrwywiadu i zajmowaliśmy się różnymi sprawami. Dostaliśmy informację na temat polskiego malarza z Grudziądza. Nie pamiętam jego imienia i nazwiska. On pojechał do Kazachstanu pochodzić sobie w góry. Zaginął tam jednak i był oszukiwany. Znalazł się w jakiejś wiosce, miał odmrożenia. To był koniec 1994 r. Gdy wrócił do Polski pojechałem na taką rutynową rozmowę z nim i on wtedy powiedział, że tam ok. 80-letni Rosjanin spotkał się z nim i powiedział, że był strażnikiem w NKWD i w 1940 r. przywożono do Kazachstanu Polaków, a których ok. 4 tys. rozstrzelali Rosjanie.  Ten Rosjanin pokazywał malarzowi miejsca na mapie, gdzie to miało się działo. Po tej rozmowie zgłosiłem to wszystko w Warszawie i zrelacjonowałem prof. Młodziejowskiemu, który stwierdził , że jest to bardzo możliwie. Zasugerowałem, żeby pojechać tam na miejsce. Powiedziano mi, że nie na to pieniędzy, a zarządzał wtedy UOP-em Konstanty Miodowicz. Prosiliśmy, aby wystąpić do Amerykanów, aby z satelit sprawdzili, czy są tam masowe groby. Oni to zrobili, choć nie byliśmy wówczas w NATO. Amerykanie zasugerowali nam, że tam mogą  być  masowe groby. Nie wykorzystano jednak tego, choć sytuacja wydawała się tutaj klarowna.   Ta dokumentacja jest ściśle tajna i jest prawdopodobnie dziś przechowywana w archiwum delegatury w Bydgoszczy. Zgłosiłem to Piotrowi Woyciechowskiem - mówi Wroński w rozmowie z portalem niezalezna.pl.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane