Chwedoruk, podsumowując sobotnią konwencję PiS, podkreśla, że "przez ostatnie lata problemem PiS nie był deficyt poparcia wyborczego, ponieważ ta partia nawet w najtrudniejszym dla siebie okresie mogła liczyć na gron wyborców liczonym w miliony". – Problemem była kwestia zdolności koalicyjnej i utrwalania wizerunku PiS przez konkurentów politycznych tej partii jako formacji radykalnej i niezdolnej do kompromisu. Osoba Beaty Szydło jest ostatecznym przezwyciężeniem tego stereotypu – uważa politolog.
Chwedoruk docenia Szydło: – Ona dowiodła politycznej skuteczności w ostatniej kampanii wyborczej i osoby, którą bardzo trudno byłoby obarczyć stereotypem nieodpowiedzialnego radykała, i która parlamentarną karierę rozpoczęła od bycia ekonomicznym ekspertem partii Jarosława Kaczyńskiego. Stanowisko premiera byłoby dopełnieniem funkcji, które wcześniej zajmowała. Pod wieloma względami ta konwencja przypominała PiS z 2005 r., gdy wówczas ta partia walczyła o władzę i była partią otwartą do kompromisu – mówi Chwedoruk.
– PiS wyakcentował na konwencji przesłania, które pozwoliły tej partii przetrwać i stały się kanwą sukcesu Andrzeja Dudy i padły w wypowiedzi Beaty Szydło, mianowicie: autentyczność i uczciwość. PiS był postrzegany jako partia staroświecka czy radykalna, ale ideowa. Wypowiedzi Beaty Szydło czy prezydenta elekta zdominowały kwestie gospodarcze – mówi politolog i dodaje: – Polacy oczekują skupienia na polityce społecznej czy gospodarczej i postać Beaty Szydło wpisuje się w ten aspekt oczekiwań. To była konwencja typowa do całkiem realnej perspektywy rządzenia czy współrządzenia państwem. To była też konwencja, gdzie negatywnych punktów odniesienia było bardzo mało w zasadzie tylko stwierdzenia o odchodzącej partii władzy były nawiązaniem do głównych konkurentów, czyli PO.
Dlaczego nastąpiło tak wczesne wskazanie na premiera Beaty Szydło? – To ogranicza negatywne stereotypowe działania wokół PiS. Chodzi o to, aby żadna partia nie mobilizowała swojego elektoratu na tym, że jest ona antytezą PiS – podkreśla Chwedoruk.
Politolog nawiązał też do JOW-ów. – Zauważmy, że to co podpisał prezydent Komorowski, popiera PO i Paweł Kukiz, stanowi daleko idący demontaż tradycyjnego modelu demokracji. Może się okazać, że to, co zawsze chciała przyznać sobie jako monopol PO, przejmuje PiS, czyli rolę partii stabilizującej demokrację, która dokonuje zmian w sposób przemyślany i stopniowy, a to Kukiz i PO są za próbą gwałtownej zmiany mechanizmu wyborczego. Platforma tuż po swojej klęsce wyborczej, a Paweł Kukiz jakby zastępując hasłami antypartyjnymi poważniejsze przesłanie programowe – podkreśla dr Rafał Chwedoruk.