Skandal. Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Gąsawie (mieścina w woj. kujawsko-pomorskim) przeznaczał dla ubogich artykuły spożywcze, ale one do nich nie trafiały. Jak podaje „Super Express” lądowały w spiżarni wójta z PSL i jego dwóch podwładnych.
W oświadczeniu majątkowym czytamy, że K., który był wójtem Gąsawy przez 20 lat dorobił się niemało. Dom o powierzchni 220 m kw. o wartości 250 tys. zł, samochód marki Mercedes z 2010 roku (nie podano wartości auta) i 100 tys. zł na kontach bankowych. Nie przeszkodziło to jednak połasić się na, jak to sam określił działacz PSL „jabłka z GOPS-u”.Jestem niewinny – mówi cytowany przez tabloid wójt i dodaje: - Z GOPS-u brałem tylko jabłka. To sprawa polityczna, bo jestem działaczem PSL – broni się Zdzisław K.
Policja dwa dni temu zatrzymała Zdzisława K. oraz jego dwie byłe podwładne – kierowniczkę GOPS i jedną z pracownic. Istnieje „uzasadnione podejrzenie, że przez co najmniej pięć ostatnich lat pomoc dla najbardziej potrzebujących w postaci masła, cukru, mąki, ryżu, konserw i słodyczy trafiała do ich lodówek” - czytamy na se.pl.
K. startował w ostatnich wyborach na wójta, ale bez efektu.- Sprawa jest rozwojowa. Zatrzymani po usłyszeniu zarzutów wyszli na wolność za poręczeniem majątkowym - powiedział Krzysztof Jaźwiński z policji w Żninie.