Czym może skutkować obywatelski projekt ustawy i in vitro, jeśli jest w niej mowa o przekazaniu przez matkę surokatkę praw rodzicielskich komukolwiek?
To jest bardzo niebezpieczne. Pewne postulaty, które by nie przeszły, próbuje się tutaj wprowadzić tylnymi drzwiami. Jest to cecha charakterystyczna strategii lewicy, że jeśli jest jakiś kontrowersyjny postulat, to nie pisze się ustawy na ten temat, ale dopisuje się ten punkt do innej ustawy, która z pozoru jest o czymś zupełnie innym. Teraz mamy do czynienia właśnie z taką strategią.
Co jeszcze Panią w tej ustawie niepokoi?
Proces legislacyjny, i wszystko co się dzieje wokół tej ustawy, pokazuje, że nikt nie liczy się z dziećmi poczętymi przez in vitro. Kompletnie nikt. Patrzy się na tę ustawę tylko z punktu widzenia biznesu. Zaproszenie na podkomisję pani Kozioł jako eksperta jest bardzo jaskrawym przejawem tego, że tej ustawy nie pisze się z punktu widzenia dobra dziecka, ale klinik. Klinika Novum, gdzie pracuje pani Kozioł, okryła się niesławą w sprawie prof. Chazana, bo dziecko, które tak linczowano w mediach, było dziełem właśnie tego ośrodka. Zamiast poddać tę klinikę drobiazgowym kontrolom (tak jak szpital Św. Rodziny), jej współwłaścicielkę zaproszono jako eksperta do Sejmu. W Novum odbywały się również testy preparatów produkowanych z komórek zabitych dzieci nienarodzonych. Cóż, widzimy więc jakich współpracowników dobiera sobie koalicja rządząca.
To jest lobbing?
To wygląda jak otwarty lobbing, który nie został nazwany lobbingiem. Prawnicy twierdzą, że to może być złamanie ustawy.
Widać, że Platforma Obywatelska bardzo się z tym wszystkim spieszy…
Tak, i psuje ile jeszcze może napsuć. Widać pośpiech, aby ustawę podpisał jeszcze Komorowski przed zaprzysiężeniem nowego prezydenta. To pokazuje, że Platforma działa tylko we własnym interesie, a nie dla dobra Polaków. Niektórzy po prostu nie potrafią odejść z klasą.