Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Wiemy, kto odpowiada za ochronę prezydenta Andrzeja Dudy. To Bartosz Hebda

Biuro Ochrony Rządu przejęło niedawno ochronę prezydenta elekta. Do tamtej pory Andrzeja Dudę chronili byli funkcjonariusze BOR i GROM.

Autor:

Biuro Ochrony Rządu przejęło niedawno ochronę prezydenta elekta. Do tamtej pory Andrzeja Dudę chronili byli funkcjonariusze BOR i GROM. Obecnie szefem prezydenckiej ochrony – jak podał portal kulisy24.com – jest Bartosz Hebda z BOR, który osiem lat temu został ranny w zamachu na polskiego ambasadora w Iraku.

Biuro Ochrony Rządu pod koniec ubiegłego tygodnia przejęło opiekę nad Andrzejem Dudą. Szefem ochrony został Bartosz Hebda. Jak podają kulisy24.com, oficer jest chwalony przez byłych i obecnych funkcjonariuszy BOR.

W 2007 roku Hebda został ranny w zamachu na Edwarda Pietrzyka, polskiego ambasadora w Iraku. Andrzej Pawlikowski, były szef BOR, opowiada, że w czasie zamachu Hebda zachował się jak bohater. – Zasłaniał Pietrzyka własną piersią i dzięki temu ambasador przeżył ostrzał – mówi portalowi kulisy24.com Pawlikowski.

Inny rozmówca z Biura Ochrony Rządu też nie szczędzi pochwał pod adresem Hebdy – podkreśla jego wzorową karierę i mówi o nim, jako o jednym z najlepszych oficerów BOR.

Bartosz Hebda służył m.in. w rejonach działań wojennych, a ostatnio zajmował się obsługą delegacji zagranicznych, które odwiedzają Polskę. 

W skład grupy, która ochrania Andrzeja Dudę, wchodzi łącznie kilkudziesięciu funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, m.in. oficerowie, którzy zajmowali się bezpieczeństwem Bronisława Komorowskiego.

Należy zaznaczyć, że o wątpliwościach dotyczących ochrony Andrzeja Dudu przez BOR pisał w ubiegłotygodniowym wydaniu „Gazety Polskiej” Andrzej Kowalski.

Ochrona najważniejszej osoby w państwie to prawdziwa sztuka. Nie wiem, czy tak o tym myślą w Biurze Ochrony Rządu, ale jest wiele przesłanek, aby uważać, że nie. Do dzisiaj nie znaleziono przecież winnych zaniedbań ochrony prezydenta Lecha Kaczyńskiego w czasie lotu do Smoleńska, więc cień pada na całą służbę. Jej honor można było ocalić tylko poważnym postępowaniem wyjaśniającym, dymisją szefa i ukaraniem winnych. Jak wiadomo, nic z tego do tej pory się nie wydarzyło

– zwracał m.in. uwagę autor.

Autor:

Źródło: kulisy24.com,niezalezna.pl,Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej