Zderzenie miło miejsce w 2011 roku na trasie Toruń-Warszawa. Jarosław Wałęsa miał 38 połamanych kości, w tym kręgosłup i pęknięta czaszka. Długo dochodził do siebie.
Wałęsa podczas tego zderzenia mógł pędzić 124 nawet do 146 km/h – ustalili biegli. O wiele za dużo. Jednak sprawa o wykroczenie drogowe przedawniła się. Jak zdradził Wałęsa, na jego konto w 2014 roku tytułem odszkodowania wpłynęło 100 tys. zł.„Za winnego ciężkiego wypadku z 2011 r. sąd uznał kierowcę samochodu. Źle włączył się do ruchu i doprowadził do zderzenia z motocyklistą Jarosławem Wałęsą (39 l.). Wałęsa – który pędził jak szalony – nie odpowiedział za swoje wykroczenie i jeszcze dostał tak ogromne odszkodowanie! Ot, polska sprawiedliwość” – czytamy w „Fakcie".