Jak poinformowało dziś TVN24, na zdjęciach opublikowanych przez Stonogę śledczy znaleźli fragment pisma, na którym widać sygnaturę akt i fragmenty nazwisk, mogących być nazwiskami adwokatów Grzegorza Radwańskiego i jego przełożonego Marka Małeckiego, reprezentujących Marka Falentę, podejrzanego o zlecenie nagrywania.
Fragment dokumentu jest widoczny w pierwszym tomie sfotografowanych akt – wyjaśnia TVN24. Na fotografii widać leżącą na stole teczkę z aktami, a pod nią fragment dokumentu, który może być zgodą na udostępnienie akt śledztwa w sprawie nielegalnego nagrywania polityków, menedżerów i biznesmenów.
Podczas kontaktu z dziennikarzami TVN24 prawnicy nie potwierdzili swojego związku ze sprawą. „(…) w żadnej mierze nikt z pracowników bądź współpracowników kancelarii nie przyczynił się w najmniejszym stopniu do udostępnienia akt jakiejkolwiek sprawy nieuprawnionym osobom” – skomentowali w korespondencji z dziennikarzami TVN24 Radwański i Malecki.
Jednak jak twierdzi Radio Zet, w rozmowie z jego dziennikarzami pracownicy kancelarii Radwańskiego i Małeckiego przyznali, że zdjęcia zrobili aplikanci obrońców Falenty.
Ponadto, jak stwierdził w rozmowie z RMF FM Przemysław Nowak z warszawskiej prokuratury okręgowej, samo kopiowanie akt faktycznie odbyło się legalnie.