– Pod koniec debaty Bronisław Komorowski świadomie zaostrzył ton i przeszedł do elementów, które świadomie przekształcał w schemat – trzy słowa do zapamiętania. To miało marketingowo-propagandowy charakter. Duda wypadł bardziej prezydencko pod względem temperatury emocji – tłumaczył socjolog.
– Najcenniejsze w tym wszystkim było to, że debata się odbyła – podkreślił socjolog. – Wydaje mi się, że wyraźnie nie zmieniła trendu zyskiwania Dudy – uznał, który zwrócił uwagę, że w sprawach dotyczących armii, co jest dość zaskakujące, Andrzej Duda zyskał przewagę nad Bronisławem Komorowskim. – Prezydent chyba nie czuł się w tej kwestii najlepiej.
Nie uszło uwagi coś co irytowało obserwatorów debaty. Komorowski przerywał wypowiedzi kontrkandydata, mówiąc, że kwestie, na temat których się wypowiada są „poboczne” w stosunku do treści jego pytania. – Jeśli dla dyskutanta, prezydenta, kwestia realnych rozstrzygnięć jest tematem pobocznym, a czarny PR ujawniony w pytaniu jest kwestią zasadniczą, to nie wygląda to najlepiej – mówił.
– Myślę, że dla wyborców Kukiza to nie było coś, co mogło ich skłonić do głosowania na Bronisława Komorowskiego – podsumował dr Żukowski.