Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Polscy dziennikarze złowieni na przynętę Kremla

Elitą intelektualną w hierarchii rosyjskich trolli internetowych są fałszywe konta-wilkołaki, przybierające tożsamość znanych osobistości.

Autor:

Elitą intelektualną w hierarchii rosyjskich trolli internetowych są fałszywe konta-wilkołaki, przybierające tożsamość znanych osobistości. Są one wykorzystywane do misternej propagandowej roboty i subtelnych wrzutek – mówi Anatolij Kapustin, przedstawiciel młodej rosyjskiej opozycji, popularny bloger w rozmowie z Olgą Alehno („Codzienna”).

Pod koniec kwietnia polskie portale internetowe, m.in. „Rzeczpospolitej”, „Gazety Wyborczej” i TVN, zrobiły wiele szumu wokół wypowiedzi na Twitterze. Chodzi o wpis osoby podającej się za ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu: „Rajd przez Polskę trzeba zrobić czołgami. Nocne Wilki – życzę wam powodzenia”. Polscy dziennikarze wspomnianych mediów nie sprawdzili źródła i całą Polskę obiegła fałszywa informacja z adnotacją „pilne!”. Jednak Pan, będąc jednym z najbardziej aktywnych w internecie przedstawicieli rosyjskiej opozycji, powiedział mi wówczas, że to tzw. troll, czy osoba podszywająca się pod Szojgu. Mógłby Pan przywołać inne przykłady podobnych „podróbek” w rosyjskim internecie?

Na przykład wypadek wykorzystania rodziny zabitego pod koniec lutego br. jednego z liderów rosyjskiej opozycji Borysa Niemcowa. Nie mogłem osobiście przybyć na jego pogrzeb w Moskwie, ale byłem świadkiem powstania tegoż dnia na Twitterze fałszywego konta syna Niemcowa – Antona. Jedna z opublikowanych wówczas w jego imieniu krótkich wiadomości brzmiała: „Ojciec był bardzo otwartym i uczciwym człowiekiem”. Te słowa Anton faktycznie mimochodem powiedział komuś z korespondentów, gdy szedł z budynku Centrum Sacharowa w Moskwie, gdzie przed pogrzebem żegnano się z Niemcowem, do samochodu, którym udał się na cmentarz Trojekurowski. Krótko po tym na tymże koncie opublikowano zdjęcie, na którym widać moment opuszczenia trumny do dołu oraz Antona wraz z rodziną, stojących nad mogiłą Borysa Niemcowa.
Jasne jest, że sam Anton tego zdjęcia nie mógł zrobić. Czy mógł poprosić kogoś innego o przysługę? Jak Pani myśli, ile osób podczas pogrzebu swojego ojca będzie dawało swój telefon innemu człowiekowi, aby zrobił zdjęcie, żeby móc natychmiast opublikować je na Twitterze? Myślę, że bardzo niewielu.
Czyli ewidentnie ktoś po prostu chciał skorzystać z zainteresowania internautów i mediów tym tematem. I to mu się udało. Wiadomości z tego fałszywego konta rozpowszechniła rosyjska opozycyjna telewizja internetowa Dożdź oraz opozycjonista Aleksiej Nawalny. Razem dało to ponad dwa miliony wprowadzonych w błąd internautów. Dożdź i Nawalny dali w ten sposób wielki kredyt zaufania temu fałszywemu kontu. Dla zwykłych użytkowników internetu bowiem to są autorytety, które w mniemaniu przeciętnego odbiorcy internetu nie mogą się mylić. W następstwie tej pomyłki konto wirtualnego Antona w ciągu paru godzin zebrało ponad 2 tys. czytelników i jego słowa zaczęły publikować kolejne media.
Oczywiście w tym wypadku publikacja przez osobę trzecią słów, które Anton faktycznie powiedział, nie powoduje tragedii. Ale proszę sobie wyobrazić, jak czułby się Anton, gdyby z tego konta ktoś napisał w jego imieniu o „amerykańsko-ukraińskim śladzie” w zabójstwie jego ojca, a media zaczęłyby wydzwaniać do niego, cierpiącego w tych dniach z powodu śmierci Borysa. Jeszcze gorzej byłoby, gdyby nie zaczęto do niego dzwonić, lecz Anton dowiedziałby się o „swoich” słowach z porannych gazet...


fot.: Dmitrij Czernyszow / livejournal.com - Anatolij Kapustin podczas jednoosobowego protestu przeciwko cenzurze w Moskwie 15 marca 2014 r.
 
W kwietniu amerykański portal Global Voices opublikował badania znanego analityka internetowego Lawrence’a Alexandra, który twierdzi, że tylko na samym Twitterze istnieje ponad 22 tys. kont rosyjskich trolli. Jak wygląda w praktyce ich praca? Jaki jest ich cel?

Zjawisko, które opisał Alexander, nazywa się botnet [od angielskich słów „robot” i „sieć”]. Czyli sieć, którą tworzą puste konta, imitujące ludzkie zachowania, wysyłające wiadomości o podobnej treści na jeden zadany temat. Botnet jest podobny do szumu radiowego, jego celem jest zaśmiecanie eteru. Żeby ludzie, którzy, mówiąc w przenośni, chcą wysłuchać programu o opozycyjnym proteście czy o korupcyjnym skandalu z udziałem urzędników państwowych, musieli się sporo naszukać zanim znajdą właściwą falę.
Roboty botnetu to jeszcze nie są właściwe trolle. W rosyjskim internecie „kremlowskimi trollami” nazywa się inną grupę użytkowników – ludzi, którzy otrzymują od Kremla pensję za swoją pracę. Takich jest mniej. Niektórzy po prostu w imię idei, chwaląc Władimira Putina, wypełniają swoimi obraźliwymi i prowokacyjnymi komentarzami różne opiniotwórcze portale. Takich jest większość. Prowokują kłótnie, używają przekleństw. I w odróżnieniu od botneta świadomie prowadzą konwersację, podsuwając fałszywe informacje.
Elitą intelektualną w hierarchii trolli internetowych są fałszywe konta-wilkołaki, przybierające tożsamość znanych osobistości, jak to, o którym mówiliśmy na początku. Są one wykorzystywane do misternej propagandowej roboty i subtelnych wrzutek.

Cały wywiad ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie"
 

Autor:

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane