"Sowieci potrafili odwracać bieg rzek i u nas też się komuś odwróciło. I tak obok dwóch pięknych pamiątek wolności i wielkości Ojczyzny, mamy znowu – jako „pamiątki narodowe” – rekwizyty kolaboracyjnych rządów w satelickim państwie. A może by jeszcze dołączyć sztandar PZPR, w końcu to była instytucja konstytucyjna w „poprzednim ustroju”?" - podkreśla Jurek.
Trudno zrozumieć skąd pomysł upowszechniania symbolicznej działalności koministycznych marszałków ze Stanisławem Gucwą na czele, zwłaszcza gdy Sejm odwiedzają w celach edukacyjnych liczne wycieczki młodzieży.
Na stronie edukacja.sejm.gov.pl czytamy: "w II Rzeczypospolitej laska marszałkowska pozostawała symbolem godności marszałka Sejmu i używana była przy okazji otwarcia i zamknięcia sesji, do uciszania zaczęto stosować dzwonek. Trzykrotne stuknięcie laską symbolizowało trzy stany sejmujące dawnej Rzeczypospolitej, czyli króla, Senat i Izbę Poselską. Marszałek Sejmu Ustawodawczego, Wojciech Trąbczyński posługiwał się laską podarowaną przez posłów na imieniny 23 kwietnia 1920 roku i stanowiącą z tego tytułu jego osobista własność. W Sejmie I kadencji używano skromnej laski nieznanej proweniencji, określanej umownie jako „laska Rataja”, która służyła również w następnych Sejmach II Rzeczpospolitej".
Obecnie "we współczesnym Sejmie dość powszechne jest wyrażenie „wnieść projekt do laski marszałkowskiej” oznaczający przekazanie projektu ustawy przez wnioskodawców marszałkowi. Historycy wyjaśniają iż w niektórych dawnych laskach marszałkowskich istniały specjalne otwory, w które wkładano spisane projekty sejmowych dokumentów. Dziś nie podziela się tego poglądu, a laska marszałkowska stanowi symbol władzy i godności marszałka".