- Tego typu doniesienia interpretowałbym poprzez odniesienie do kontekstu, a on jest mniej więcej taki – w jednym z najbardziej popularnych programów rosyjskiej TV mówiono, że rosyjskim matkom opieka społeczna zabiera w Norwegii dzieci, ponieważ Rosjanki każą myć swoim dzieciom przed jedzeniem ręce, a w Norwegii nie ma takiego zwyczaju. Więc wypowiedź w jakimś programie telewizyjnym, że Polacy przygotowują się do prewencyjnego ataku przeciwko Rosji, umieściłbym w tym samym szeregu - mówi portalowi niezalezna.pl prof. Włodzimierz Marciniak, sowietolog.
"Newsweek", powołując się na prokremlowską telewizję, podaje też, że “niedawne sondaże pokazały, że Polska jest najbardziej wrogo nastawionym krajem Europy wobec Rosji” - o czym poinformowała swoich widzów Rossija24. Zdaniem rosyjskich dziennikarzy Polacy tak nienawidzą wschodniego sąsiada, że rozważają atak prewencyjny na ich terytorium. Telewizja, która słynie z propagandowych treści, nie podaje źródła tej informacji. Niestety praktyka pokazuje, że statystyczny Rosjanin bezkrytycznie przyjmuje kłamstwa prokremlowskiej stacji.
- To jest przedstawianie całego otaczającego świata jako złego, z gruntu gorszego niż Rosja, i zajętego cały czas myśleniem, jak Rosji zaszkodzić. To jest wyobraźnia raczej z pogranicza paranoi. Czy Rosjanie w to wierzą? Trudno powiedzieć, ale wiedza o świecie współczesnym głównie czerpana jest tam z telewizji, internet jest dostępny, ale stosunkowo mały odsetek ludzi go używa jako alternatywnego źródła informacji. W programach telewizyjnych występują tam rozhisteryzowane kobiety, które mówią, że przyjechały z Donbasu i widziały tam Murzynów mówiących po polsku i że na pewną są to amerykańscy żołnierze - uważa prof. Marciniak.