– Jadę do Moskwy na znak wdzięczności za to, że możemy żyć w naszym kraju nie mówiąc po niemiecku i nie pokrzykując „Heil Hitler” albo „Heil Heydrich” – tłumaczył Zeman decyzję o wyjeździe do Moskwy, (informowaliśmy o tym w ubiegłym tygodniu).
- Gdyby prezydent Zeman rzeczywiście pojawił się na trybunie VIP w Moskwie, jako jedyna głowa państwa z krajów Unii Europejskiej, byłoby to "niezręczne" - jednoznacznie skomentował plany Zeman, na antenie czeskiej telewizji, Andrew Schapiro, amerykański ambasador w Czechach.
Po tych słowach Zeman na Schapiro... obraził się. I zapowiedział, że ambasador USA nie jest mile widziany na zamku Hradczany.
- Nie pozwolę żadnemu ambasadorowi zabierać głosu w temacie moich podróży zagranicznych. Nie wyobrażam sobie, by czeski ambasador w Waszyngtonie dawał wskazówki co do tego, gdzie podróżować, prezydentowi USA - oświadczył portalowi "Parlamentni Listy" Zeman.
Za pośrednictwem swojego rzecznika Zeman stwierdził, że Schapiro ma "zamknięte drzwi" na praski Hrad.