Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Komorowski na pogawędce z Olejnik. O oficerach WSI, słynnym zdjęciu, były też groźby

Bronisław Komorowski chętnie zgadza się na wywiady z dziennikarzami, którzy trudnych tematów drążyć nie będą.

Autor:

Bronisław Komorowski chętnie zgadza się na wywiady z dziennikarzami, którzy trudnych tematów drążyć nie będą. Dzisiaj prezydent zaprosił Monikę Olejnik do Belwederu, aby na antenie Radio Zet odnieść się do zarzutów o znajomości z oficerami Wojskowych Służb Informacyjnych i słynne już zdjęcie. Przy okazji dowiedzieliśmy się, czy B. Komorowski czytał aneks do raportu o likwidacji WSI.

- Panie prezydencie, oskarżony pan jest o związki ze SKOK-ami, ze SKOK-ami Wołomin. Okazuje się, że według pana przeciwników, to właściwie pan wyprowadzał pieniądze ze SKOK-ów. Pan ma związki z panem P., który był oficerem WSI, a o tych związkach świadczy zdjęcie, które jest noszone przez polityków PIS do różnych studiów telewizyjnych. Jest pan na tym zdjęciu razem z dwoma panami, którzy są właśnie oskarżani o wyprowadzenie pieniędzy ze SKOK-u Wołomin - zapytała niby ironicznie Monika Olejnik, a Bronisław Komorowski skorzystał z czasu antenowego, aby w takim samym tonie odpowiedzieć na bardzo poważne pytania:

- Panowie, którzy takie bzdury wymyślają, już nie informują opinii publicznej, że zdjęcie zrobiono w czasie premiery filmu „Bitwa Warszawska 1920”, gdzie reżyser filmu pan Hofman przedstawił mi sponsorów, którzy wyłożyli pieniądze na ten film i wszystkich po kolei. Więc próba zrobienia z tego jakiegoś stopnia zażyłości i znajomości ona jest nonsensem, jest głupotą. Ja robię dziennie czasami setki zdjęć z różnymi osobami. Mam nadzieję, że nie wszyscy się czują, że są moimi znajomymi. Więc ja też uprzedzam panów z PiS-u, że gdyby się złożyło, że na schodach w Sejmie, albo w kinie tak samo, to wcale nie będzie oznaczało, że zostali moimi znajomymi.
 
A czy pan znał w ogóle pana P.? - dopytywała dziennikarka.Nie. W ogóle nie znałem. Na tym polega śmieszność, a jednocześnie, powiedziałbym, niesmaczność tej całej próby wmontowania mnie w kwestię SKOK-ów. W kwestię SKOK-ów musi się tłumaczyć Prawo i Sprawiedliwość. Oni byli głównymi motorami funkcjonowania tego systemu. Musi się tłumaczyć pan senator PiS-u – pan Bierecki i niech się tłumaczą. Ja ani w jakimkolwiek SKOK-u, ani złotówki nie trzymałem, ani kredytów nie brałem, ani nikogo nie znałem. To jest tak absurdalne, że nie sposób się tłumaczyć. Tutaj nie chodzi o tłumaczenie się. Panom z PiS-u chodzi o to żeby stawiać tak nonsensowne pytania. Oni nie czekają na odpowiedź. Tylko chodzi o pytanie, bo pytania może też mieć formę zniesławienia, albo oplucia, albo oskarżenia - żalił się Komorowski.

Pojawiły się też groźby. Prezydent postraszył bowiem sądem.
- Oni doskonale wiedzą, że to wszystko jest nieprawda, kompletna nieprawda, ale pytania zadają. Dlaczego pytania? Bo w trybie wyborczym mógłbym ich natychmiast do sądu skierować. Ale jak pytają za to sąd ich nie skaże. Gdyby oskarżyli wprost - proszę panów – natychmiast do sądu. Chciałbym widzieć, że nie będziecie się tchórzliwie chowali za pytania, tylko postawicie oskarżenia wprost – a wtedy sąd rozstrzygnie. A ja do sądu sprawę podam.

Nieco chyba przypadkowo Komorowski wreszcie zdradził, czy czytał aneks do raportu o likwidacji WSI:

OLEJNIK: Pan czytał aneks panie prezydencie. Ten aneks dotyczył tylko pana?
KOMOROWSKI: Nie tylko mnie dotyczył. Jest tajnym dokumentem.
OLEJNIK: A czy pan czytał go?
KOMOROWSKI: To też objęte jest tajemnicą, ale może się pani domyślić.

I wszystko jasne...

Autor:

Źródło: Radio Zet,niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane