"Szanowni Państwo, uprzejmie przypominam, że zgodnie z Uchwałą Zarządu Regionu Małopolskiego PO wszyscy członkowie PO sprawujący funkcje publiczne pochodzące z wyboru z rekomendacji PO RP są zobowiązani do dokonywania wpłat darowizn na rzecz Platformy Obywatelskiej..." - takiej treści pismo otrzymali - jak informuje portal gazeta.pl - członkowie PO z Krakowa.
Pod swoim wezwaniem do zapłaty podpisany jest "przedstawiciel krakowskiego biura regionu partii", który przypomniał partyjnym kolegom jakie w Platformie obowiązują stawki. Radny miejski powinien płacić 170 zł rocznie, radny sejmiku - 170 zł, poseł - 500 zł, a europoseł - 2000 zł.
Szef lokalnych struktur PO Grzegorz Lipiec nie widzi problemu w upominaniu się o "darowizny": startowali z list PO. A zatem powinni wspierać działalność partii". Monit chyba nie podziałał. A tak przynajmniej twierdzi Lipiec w rozmowie z gazeta.pl, który narzeka, że wpłat nie ma zbyt wiele.
Przy okazji jednak - chyba niechcący - szef małopolskiej Platformy ujawnił jak w partii Ewy Kopacz traktowane są funkcje radnych bądź posłów.
- Ci ludzie zostali wybrani dlatego, że znaleźli się na naszych listach. Powinni nas teraz wspierać - mówi Lipiec. U klasyka też było: kasa, misiu, kasa...