Krystyna B. miała obiecać znajomemu butelkę wódki za zabicie zwierzęcia. Ten nie chciał się zgodzić, ale w końcu udało się go namówić. „Kobiecie nie chciało się już zajmować czworonogiem, dlatego postanowiła się go pozbyć. Sama jednak nie chciał brudzić sobie rąk i do morderstwa wynajęła Jana S.” – opisuje sprawę se.pl.
Mężczyzna pobił psa, ale nie udało mu się go zabić. O zwierzę walczyło Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami (TOZ) we Wrocławiu, które uratowało skatowanego czworonoga.
Podżeganiem do przestępstwa zajął się sąd. Po dwóch latach proces zakończył się wyrokiem. Jana S. skazano na pół roku więzienia, Krystynę B. na osiem miesięcy oraz wymierzono karę grzywny w wysokości 2,5 tys. zł, którą ma wpłacić na konto TOZ.
Kobiecie sąd zakazał posiadania jakichkolwiek zwierząt przez okres pięciu lat.