27-letnią Oleksandrę B., Ukrainkę z Kartą Polaka, można spotkać w kuluarach niemal podczas każdego posiedzenia sejmu. Od ponad roku jest formalnie asystentką społeczną posła Tomasza Makowskiego, obecnie PSL, wcześniej Twój Ruch. Nie została prześwietlona przez służby, bo w przypadku asystentów poselskich nie ma takiego obowiązku.
Tymczasem z ustaleń „Gazety Polskiej” wynika, że kilka lat temu B. pracowała w handlującej białoruskim paliwem spółce powiązanej z kontrowersyjnymi współpracownikami Andrzeja Leppera (zmarłego lidera Samoobrony, byłego wicepremiera). To jednak nie koniec. W czasie, gdy zaczęła regularnie bywać w sejmie, jej siostra Olga K. znalazła pracę w szkole działającej przy Ambasadzie Federacji Rosyjskiej w Warszawie, gdzie uczą się dzieci tamtejszych dyplomatów. Jest tam zatrudniona jako nauczycielka tańca.
– Obywatele obcych państw nie powinni być asystentami polskich posłów. Zdarza się, że mają oni dostęp do informacji niekoniecznie niejawnych, ale tych uważanych powszechnie za wrażliwe – mówi „GP” Andrzej Barcikowski, były szef ABW.
Więcej w tygodniku „Gazeta Polska”.