W piątek nad ranem wybuchł pożar w zakładzie energetycznym przy ulicy Elektrycznej w Białymstoku. Zapaliły się baterie kondensatorów stacji wnętrzowej - podało tvn24.pl.
Około godz. 10.30 strażacy zajmowali się już tylko oddymianiem obiektu. W sumie na miejscu pracowało 4 zastępy – podaje bialystokonline.pl.
W budynku elektrowni paliła się szafa elektryczna. Po sprawdzeniu okazało się, że jest pod napięciem. Strażacy nie mogli użyć wody do gaszenia. - Musieliśmy gasić proszkiem, co się bardzo rzadko zdarza – mówi dla bialystokonline.pl. Paweł Ostrowski, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej w Białymstoku.
Pożar gaszono, lecz część mieszkańców pozostaje bez elektryczności. Nie wiadomo, jak długo potrwają naprawy awarii.