O szczegóły dotyczące opinii biegłych zapytaliśmy w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej. Chcieliśmy uzyskać potwierdzenie, czy w kompleksowej opinii biegłych znajdują się informacje rzucające nowe światło na przyczyny katastrofy smoleńskiej.
- Nie czytałem, nie zapoznawałem się z tą opinią, więc z tego względu nie jestem w stanie odnieść się do pytania. Prokurator rozpoczął analizę opinii po jej otrzymaniu w piątek w godzinach popołudniowych, więc jest to dosyć wczesny etap i prokurator zastrzega sobie termin ok. 2-3 tygodni na dokonanie pełnej analizy. Jest to materia skomplikowana i niesłychanie ważka, i do czasu zakończenia analizy, dopóki prokurator nie dokona rozeznania co do tego, czy opinia jest kompleksowa, całościowa i jasn,a i może stanowić podstawę rozstrzygnięć merytorycznych – zadecydował, że nie będzie przekazywał opinii publicznej żadnych informacji na temat tej opinii – powiedział portalowi niezalezna.pl ppłk Janusz Wójcik z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Pytany, jak obszerny jest to materiał do analizy, odpowiedział: - Ja tej opinii nie widziałem, ona jest w dyspozycji prokuratora referenta. Ile ona ma stron, ile załączników – tych wszystkich szczegółów będziemy mogli się dowiedzieć po jej analizie - dodał ppłk Wójcik.
O komentarz do informacji na temat nowej opinii biegłych poprosiliśmy Antoniego Macierewicza, przewodniczącego zespołu parlamentarnego zajmującego się wyjaśnianiem przyczyn wydarzeń z 10 kwietnia 2010 r.:
- Obawiam się, że ze względu na sposób w jaki w tej sprawie działa prokuratura, gdzie ewidentnie jest to związane z 5. rocznicą, jest to pewna tradycja działania prokuratury w tej sprawie. Jej istotą jest próba przekazywania przed ważnymi momentami związanymi z tragedią smoleńską informacji, które są kontynuacją linii kłamstwa smoleńskiego. Linii fałszowania przebiegu śledztwa i linii podtrzymywania wersji rosyjskiej i prawie przed każdą rocznicą i innymi ważnymi wydarzeniami związanymi z tragedią smoleńską – gdzie prokuratura starała się dokonać jakiegoś spektakularnego publicznego działania, mającego udowodnić, że to Donald Tusk, oddając śledztwo Rosjanom, miał rację - tłumaczy Antoni Macierewicz.
Przewodniczący podkreśla, że informacje na temat nowych opinii biegłych mogą być używane właśnie w tym celu.
- Obawiam się, że przedstawienie dodatkowych materiałów z taką sugestią, że za 3 tygodnie będzie stanowisko prokuratury w tej sprawie, a więc dokładnie w przeddzień 5. rocznicy, służy podobnym celom jak dotychczas. To jest wnioskowanie wynikające z dotychczasowego sposobu działania prokuratury. Obawiam się, że będzie taka tendencja. Obym się mylił i oby ci ludzie nie dali się wmontować w kłamstwo smoleńskie. Obawiam się, że będzie jednak inaczej, że zostaną użyte przecieki prasowe i różne media, które zawsze służyły do tego, aby stworzyć wrażenie, które miały na celu mobilizację elektoratu Platformy Obywatelskiej i skonsolidowanie tych, którzy zaangażowali się w poprzednich latach w kłamstwo smoleńskie i w związku z tym pragną podparcia argumentami - mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl Antoni Macierewicz.
Według Antoniego Macierewicza może również chodzić o próbę odwrócenia uwagi od działań Rady Europy i Kongresu USA, coraz bardziej interesujących się wyjaśnieniem katastrofy smoleńskiej.
- To by znaczyło, że mamy do czynienia z operacją wyłącznie polityczną mającą na celu uprzedzenie podjęcia przez Radę Europy, jak i Kongres Stanów Zjednoczonych, działań zmierzających do międzynarodowego śledztwa i międzynarodowego podjęcia tej sprawy w oparciu o nowe dowody, które zostaną niedługo ujawnione i opublikowane. Byłby więc to zabieg, którego celem byłoby przeciwstawienie się rządu i prokuratury polskiej narastającemu przekonaniu w świecie zachodnim, że sprawa smoleńska była mordem politycznym dokonanym przez Władimira Putina, podobnie jak zestrzelenie samolotu malezyjskiego i jak śmierć Borysa Niemcowa. Gdyby prokuratura podjęła takie działania, wpisywałaby się w próbę obrony Putina przed słusznymi działaniami społeczności międzynarodowej, która potępia morderstwa, jakich dokonuje reżim rosyjski. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie - podsumowuje Macierewicz.