Związkowcy z dolnośląskiej "Solidarności" nie opuścili od wczoraj biur poselskich PO, znajdujących się przy ul. Oławskiej 2 we Wrocławiu. - Stwierdziliśmy, że jeśli nie mają kompetencji do rozwiązania sporu to czekamy na wyznaczenie daty, kiedy to pani premier spotka się z przewodniczącym NSZZ „Solidarność” – Piotrem Dudą i rozpoczną się w końcu rozmowy na temat postulatów wysuniętych przez Krajowy Sztab Protestacyjny. Do momentu, kiedy nie będziemy mieli informacji kiedy takie rozmowy – będziemy tutaj siedzieć i czekać - powiedział portalowi niezalezna.pl Radosław Mechliński, jeden z protestujących związkowców.
Dlaczego podjęliście tak nietypową formę protestu?
19 lutego złożyliśmy pismo wraz z postulatami, których realizacji oczekujemy. Do wczoraj nie było i do dzisiaj praktycznie nie ma na nie żadnej odpowiedzi. Więc wczoraj postanowiliśmy przyjść i zapytać pań i panów posłów o to, co dalej z naszymi postulatami? I jakie podjęli działania, aby je zrealizować.
I co powiedzieli?
To były spotkania, z których praktycznie nic nie wynikało. Rozmowa wyglądała tak, że my mówiliśmy o postulatach , a oni na to odpowiadali jak w zabawie w „pomidora”. Stwierdziliśmy, że jeśli nie mają kompetencji do rozwiązania sporu to czekamy na wyznaczenie daty, kiedy to pani premier spotka się z przewodniczącym NSZZ „Solidarność” – Piotrem Dudą i rozpoczną się w końcu rozmowy na temat postulatów wysuniętych przez Krajowy Sztab Protestacyjny. Do momentu kiedy nie będziemy mieli informacji kiedy takie rozmowy – będziemy tutaj siedzieć i czekać. Niektórzy posłowie będą w biurach za 4 miesiące, więc to dobrze nie wróży.
Nie jest to protest głodowy, a bardziej strajk okupacyjny?
Na razie nie jest jeszcze głodowy. Jaka okupacja? My nie blokujemy możliwości funkcjonowania biura.
Z kim panowie wczoraj rozmawiali z posłów PO?
Z panem ministrem Huskowskim, posłem Sławomirem Piechotą i też praktycznie niewiele nam potrafił powiedzieć, i mieliśmy wrażenie, że w ogóle się chyba nie orientuje co się dzieje w Sejmie. Spotkaliśmy się też z poseł Ewą Wolak oraz poseł Aldoną Kończak. To, co było najbardziej kuriozalne to, to, że parlamentarzyści przyznali, że mają takie multum ustaw, że nie mogą pamiętać wszystkich tekstów nad którymi głosują, że to jest niemożliwe. To nas jeszcze bardziej przekonało, że nie powinni się zajmować tym, czym się obecnie zajmują.
Ile osób protestuje?
W tej chwili jest 17 osób. Budynek jest jednak zamknięty i nie wpuszczają innych osób, które chciałyby wziąć udział w proteście. Jesteśmy pod stałą opieką policji, więc liczymy, że nic złego nam się pod ich ochroną nie stanie.
A jak z jedzeniem?
Jeszcze mamy i liczymy, że aprowizacja dla nas zostanie wpuszczona.
O dalszym przebiegu protestu we wrocławskim biurze Platformy Obywatelskiej będziemy jeszcze informować na łamach portalu niezalezna.pl.