W pierwszej serii z wysokiego "C" rozpoczął Piotr Żyła, następnie niewiele gorzej spisał się Klemens Murańka. I choć po przeciętnej próbie Jan Ziobry można było się bać, że oto sen się kończy i przyszedł czas bolesnego przebudzenia, Kamil Stoch ponownie rozniecił nadzieje i pierwszą kolejkę kończyliśmy na czwartej pozycji.
W finałowej serii najpierw Żyła powtórzył swój wynik osiągnięty kilkadziesiąt minut wcześniej, by po chwili stojąc już u dołu skoczni obserwować jak Murańka oddaje swój skok sezonu - 128 metrów było najlepszym wynikiem całej drugiej grupy i wywindowało nas na drugie miejsce. Ziobro po przeciętnym pierwszym skoku pofrunął w drugiej kolejce na 125,5 metra. Medal był już praktycznie pewny. Stoch postawił więc tylko kropkę nad "i" i choć nie dał rady utrzymać srebra, brąz też jest ogromnym sukcesem.
Indywidualnie Polacy mieli trzeci, szósty, dziewiąty i dwudziesty czwarty rezultat.