Jabłoński pytany, jak na tle innych prezydenckich żon, np. Danuty Wałęsy i Jolanty Kwaśniewskiej, wypada Anna Komorowska, nie szczędzi słów krytyki pod adresem obecnej Pierwszej Damie.
– To jest Danuta Wałęsowa bis, nawet chyba gorsza wersja, bo Danuta Wałęsowa milczała. Jak żona prezydenta Komorowskiego się odzywa, to są to wypowiedzi dość niefortunne. Jej ostatnia wypowiedź o tym, że nie będzie prezentować się w kampanii, nie będzie tego robić, bo ludzie ją znają, to jest niezrozumienie podstawowych zasad komunikacji politycznej po pięciu latach, jakie sprawował jej mąż na stanowisku prezydenta. To jest żenujące – zaznacza Jabłoński.
Dodaje też, że całe pięć lat prezydentury rozpatrywane w kontekście wizerunkowym Komorowskiego „są to lata przespane”. – Można było bardzo umiejętnie rozgrywać wizerunek rodziny kandydata, jako taki, który go ociepla i pomaga mu dotrzeć do ludzi, jako pierwsza rodzina w państwie. Natomiast o tej pierwszej rodzinie nie dowiedzieliśmy się właściwie nic, po za tym, że pani Komorowska bywała z mężem obiektem kpin w internecie. Gdzie zdjęcie Andrzeja Dudy z żoną z podniesionymi dłońmi w geście nadchodzącego zwycięstwa jest porównywane ze śpiącymi państwem Komorowskimi na jakimś spotkaniu. Rodzina jest nieodłącznym elementem każdej prezydentury – tłumaczy politolog.
Według Jabłońskiego widać, że Komorowski to kandydat „nieprzygotowany do pełnienia tej funkcji”. – Platforma Obywatelska dobrała kandydata, który nie do końca wiedział o komunikacji politycznej mimo dużego stażu w polityce. Jeśli przez pięć lat się tego nie rozumie, że można promować się przy pomocy rodziny, chcąc kandydować na kolejną kadencję – jest to dla mnie rzecz niepojęta z punktu widzenia marketingu politycznego – podkreśla w rozmowie z portalem niezalezna.pl.