"Kijów, oczywiście, również może być celem dla rosyjskich terrorystów, jednak wydaje mi się, że to będzie następny krok. Trochę późniejszy. Celem zamachów terrorystycznych w ukraińskich miastach jest ustanowienie rosyjskiej kontroli nad Ukrainą. Celem każdego zamachu jest zastraszenie, stworzenie nerwowej atmosfery, poczucia niestabilności, podtrzymanie niezadowolenia obywateli w stosunku do władz, destabilizacja sytuacji politycznej, wojennej i bezpieczeństwa" – przewidywał Iłłarionow w listopadzie 2014 r.
Szef rosyjskich terrorystów Aleksandr Zacharczenko jeszcze przed zajęciem miejscowości Debalcewe straszył ukraińskie władze, twierdząc, że Rosja zajmie następnie Charków i Mariupol. - Na nas tam czekają ludzie. U nas tam wiele swoich. Kiedy będzie trzeba, oni chwycą się za broń – mówił przywódca rosyjskich terrorystów, wspieranych przez regularne jednostki rosyjskich wojsk.
We wczorajszym zamachu terrorystycznym w Charkowie zginęły trzy osoby, w tym 15-letni chłopiec. Do aktu terroru doszło podczas manifestacji Ukraińców w rocznicę rzezi na kijowskim Majdanie. Był to pierwszy zamach na terenie Ukrainy w ostatnich miesiącach, w wyniku którego zabito ludzi. Dotychczas zamachy w nieokupowanych przez rosyjskich najemników miastach były przeprowadzane w miejscach mniej zatłoczonych, albo były udaremniane przez ukraińskie służby.