Mimo że samorządy mają obowiązek poinformowania organu nadzorującego, czyli właściwego kuratorium oświaty, o planach dotyczących likwidacji i łączenia szkół, opinia wydana przez tę instytucję nie jest wiążąca. Zdaniem Lesława Ordona, przewodniczącego Regionalnego Sekretariatu Nauki i Oświaty NSZZ Solidarność prowadzi to do sytuacji, w której samorządy mogą zrobić ze szkołami, co tylko zechcą. - Gminy mają zbyt dużą swobodę działania w tym zakresie, a nie wszystkie likwidacje szkół są przemyślane. Bardzo często podejmując decyzję, kierują się tylko oszczędnościami, kosztem poziomu edukacji. Nierzadko w jedną placówkę łączone są np. dwie szkoły podstawowe liczące po 300 dzieci, co nie ma żadnego uzasadnienia. Nauka w mniejszej szkole jest ze względów psychologicznych i pedagogicznych o wiele lepsza dla uczniów niż w molochu - mówi Lesław Ordon.
Przewodniczący przypomina, że obowiązek wydania zgody przez właściwe kuratorium na likwidację placówki oświatowej został zniesiony przez rząd SLD i minister edukacji Krystynę Łybacką. - Obecna szefowa resortu Joanna Kluzik-Rostkowska przyznaje, że to był błąd, ale nie podjęła jeszcze żadnych konkretnych działań, żeby go naprawić - dodaje Ordon.
Jego zdaniem likwidacja szkół pociągnie za sobą kolejne zwolnienia nauczycieli. W szkole podstawowej, w której uczy się ok. 300 dzieci, pracuje ok. 50 osób, bo szkoła nie zatrudnia tylko nauczycieli, ale także pracowników administracji i obsługi. Likwidacja połowy szkół w województwie śląskim to wynik reformy systemu oświaty z 2011 roku. W efekcie zamykane są licea i technika uzupełniające dla młodzieży i dorosłych oraz licea profilowane.