W Debalcewe broni się kilka tysięcy Ukraińców – żołnierzy regularnego wojska i członków ochotniczych batalionów.
„Wiceminister obrony” tzw. Donieckiej Republiki Ludowej miał zaproponować otwarcie korytarza dla ukraińskich żołnierzy, aby mogli wyjść z miejscowości. Ukraińcy mieliby złożyć broń i wycofać się na tyły frontu – podaje tvn24.pl.
Jednak dowództwo ukraińskie odrzuciło tę propozycję, podkreślając, że zgodnie z mińskim porozumieniem, rejon debalcewski „jest ich”.
Istnieje również obawa, że korytarz okaże się pułapką, a bezbronni ukraińscy żołnierze zostaną zaatakowani.
Portal tvn24.pl przypomina, że właśnie do takiej sytuacji doszło w sierpniu ubiegłego roku w kotle iłowajskim. Wtedy Ukraińcy wpadli w pułapkę – zostali zaatakowani podczas ewakuacji, choć wcześniej dostali od gwarancje bezpieczeństwa.
W trakcie przejazdu przez korytarz Ukraińcy zostali ostrzelani przez artylerię i rosyjskich żołnierzy. Wśród zabitych i rannych byli nie tylko żołnierze ukraińscy, ale też rosyjscy jeńcy. Mimo zapewnień, większość żołnierzy z kotła iłowajskiego została wzięta do niewoli.