Jak można dziś skomentować z trudem uzgodnione porozumienie w Mińsku? – Jest to oczywiście taktyczne zwycięstwo Putina, związane z faktem, że rosyjskie próby zniszczenia łuku w Debalcewie, „wybrzuszenia” frontu rozdzielającego Ługańsk i Donieck, podejmowane w ostatnich tygodniach mimo usilnych szturmów – zakończyły się krwawym rosyjskim niepowodzeniem. W związku z tym, Rosjanie potrzebują trochę czasu na podciągnięcie kolejnych sił i uderzenie – mówi Żurawski vel Grajewski.
Dodaje, że „warunki tego porozumienia czyli 50 kilometrowa strefa, z której ma być wycofany ciężki sprzęt, a zatem również artyleria, która po ukraińskiej stronie była głównym orężem łamiącym natarcia rosyjskie. Gdyby więc ustalenia weszły w życie to uczyniłyby ten występ debalcewski z ukraińskiego punktu widzenia – faktycznie bezbronnym”.
Jego zdaniem „Rosjanie osiągnęliby wtedy dyplomacją to, czego nie udało im się osiągnąć wojskowo – czyli względną bezbronność jednostek ukraińskich w tym miejscu frontu. Uważam, że z tego też względu to porozumienie nie wejdzie w życie. Samo zawieszenie broni ma nastąpić 15 lutego, a więc mamy jeszcze kilka dni walk, gdzie obie strony będą starały się aby ta linia zamknięcia będzie dla nich najkorzystniejsza”.
– Dla Ukraińców linią rozejmową ma być linia dzisiejszego przebiegu frontu według ustaleń miejskich – to jest różnica, bo nie bardzo sobie wyobrażam, jak można by to przeprowadzić Podobnie skala zapisu, bo podpisano dwa dokumenty: na szczeblu eksperckim i szczeblu prezydenckim. Skala braku precyzji jest taka, że obie strony będą mogły interpretować to na swój sposób – mówi politolog i wyjaśnia: „Co jest celem Putina? Nie jest ani taki czy inny przebieg linii rozgraniczenia w Donbasie, nie nawet sam Donbas, ale cała Ukraina. Zatem jest to niewątpliwie jeden z etapów gry, a nie jej rozstrzygnięcie. Należy wiec oczekiwać wznowienia wojny, a nie faktycznego wejścia w życie tego porozumienia”.
– Przecież jeszcze w trakcie rozmów w Mińsku, kolejne kilkadziesiąt czołgów i wozów bojowych wjechało z Rosji na Ukrainę, co było taką demonstracją lekceważenia i kanclerz Niemiec i premiera Francji. Z drugiej strony usłyszeliśmy ze strony USA deklarację o wysłaniu 500 instruktorów do Lwowa do szkolenia batalionów ukraińskich. To zostanie oczywiście wykorzystane przez propagandę rosyjską i siły przeciwne twardej postawie wobec Rosji w Europie, które oświadczą, że oto Amerykanie buntują Ukraińców i zrywają już osiągnięte porozumienie. Można więc zaryzykować twierdzenie, że pretekst pod jakim zostanie zerwane to porozumienie z Mińska – też już jest znane – mówi politolog.
– Można mieć nadzieję, że jest to początek aktywnego zaangażowania Ameryki w strategiczne wsparcie dla Ukrainy – twierdzi naukowiec. Uważa też, że „wielka szkoda, że Polska nie weźmie w takich działaniach udziału”. – Ważne jest działanie dla podtrzymania morale na Ukrainie, że nie jest ona osamotniana w tej walce. A wsparcie dla niej ze strony Litwy jest tutaj za małe. Dostawy broni z Polski powinny nastąpić oficjalnie i z pompą – choć to oczywiście przy obecnym rządzie w Polsce się nie stanie – podkreśla Żurawski vel Grajewski.