Portal niezalezna.pl informował o nagłej ewakuacji budynku Europarlamentu. – Gdyby był to alarm bombowy, to weszłyby jedynie specjalistyczne jednostki zajmujące się rozbrajaniem, ewentualnie unieszkodliwianiem czy detonacją ładunków wybuchowych. Dziś do PE weszło więcej policji – komentował w rozmowie z nami wiceprzewodniczący PE Ryszard Czarnecki.
W miarę wyjaśniania sytuacji, lokalne media zaczęły podawać kolejne informacje. Jak pisze portal belgijskiego tygodnika „Elsevier”, popłoch spowodował podejrzany mężczyzna, który podjechał pod budynek PE samochodem. Po zatrzymaniu okazało się, że mężczyzna ma 32 lata i jest obywatelem Słowacji. Po przeszukaniu jego pojazdu, znaleziono w nim broń palną i piłę łańcuchową. Sam mężczyzna był ubrany w mundur polowy.
Słowak zeznał policji, że przyjechał spotkać się z przewodniczącym Rady Europejskiej. Czyli byłym premierem Polski Donaldem Tuskiem.
Również dziś belgijska policja musiała przyjechać pod ambasadę USA. Pod jej budynkiem nienazywana osoba zaparkowała samochód. Jest to zabronione. Pojazd został odholowany i przeszukany na obecność materiałów wybuchowych. O wynikach przeszukania „Elsevier” nie informuje.
Policja belgijska podaje, że w ostatnich tygodniach, w następstwie ataków terrorystycznych we Francji oraz aresztowania wielkiej grupy islamistów w samej Belgii, zwiększyła się liczba zgłaszanych alarmów bombowych. Przez kilka tygodni policja otrzymała około 35 doniesień o zagrożeniu bombowym, ale żadne z nich nie potwierdziło się.