W czerwcu 2014 r. prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko byłemu członkowi zarządu koncernu paliwowego. Jednak z taśm prawdy wynika, że już cztery miesiące wcześniej o tym, iż właśnie taki będzie finał tej sprawy, był przekonany Jacek Krawiec.
Luty 2014 r. w restauracji Sowa i Przyjaciele spotykają się Paweł Graś, polityk PO, zaufany człowiek ówczesnego premiera Donalda Tuska, i Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen. Podczas rozmowy, której nagrane fragmenty ujawni potem tygodnik „Wprost”, jednym z wątków jest ocena pracy prokuratury. Szef największego, kontrolowanego przez państwo koncernu ostro krytykuje prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta i Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie:
„No, ale ten Seremet to był tak wybrany. Tutaj cała przecież ta apelacyjna warszawska [Prokuratura Apelacyjna w Warszawie – red.] to przecież jest pisogród, k…a, totalny”.
To właśnie warszawska Prokuratura Apelacyjna w czasie, gdy toczyła się rozmowa, prowadziła śledztwo dotyczące podejrzenia korupcji w PKN Orlen. Zarzut przyjęcia łapówki usłyszał w tym postępowaniu m.in. kolega Krawca z zarządu koncernu Marek Serafin, który w efekcie odszedł ze spółki pod koniec 2011 r. W czasie gdy szef Orlenu rozmawiał z Grasiem, cały czas miał on status podejrzanego, a śledztwo było w toku. Jacek Krawiec był jednak przekonany, że zostanie niebawem umorzone.
„Zamknęła mi tego, k...a, mojego zastępcę po damski ch… się okazuje, ku…a. Facet 40 dni siedział i za chwilę ma mieć umorzoną sprawę. Gdzieś tam sobie poradził zawodowo, no ale u nas był taki kryzys, ku... a (...). Tam jest zastępca Tyl [Waldemar Tyl – wiceszef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie] od [Zbigniewa] Ziobry i wszystko jest ekipa, wiesz. No, ale niestety w prokuraturze mają swoje siedlisko”.
Ostatecznie prokuratura umorzyła liczącą 27 tomów sprawę 26 czerwca 2014 r., czyli cztery miesiące po spotkaniu prezesa Orlenu z Grasiem. Czy więc Krawiec mógł wiedzieć wcześniej o planowanych działaniach prokuratury? – Prokuratura Apelacyjna nie informowała o kierunku decyzji kończącej sprawę przed wydaniem decyzji – zaznacza Zbigniew Jaskólski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie.
O komentarz do sprawy „Gazeta Polska” zwróciła się też do prokuratora generalnego. Nie otrzymała jednak żadnej odpowiedzi.
„Nie miałem wiedzy, że śledztwo zostanie umorzone. Nie otrzymywałem informacji o przebiegu postępowania” – podkreśla z kolei w piśmie do „GP” prezes PKN Orlen. Słowa, jakie padły podczas nagranej rozmowy, komentuje krótko: „Była to prywatna opinia wyrażona na podstawie przypuszczenia”.
Więcej w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”.