Referendum trwa dwa dni, aby wszystkim pracownikom zapewnić możliwość wzięcia udziału w głosowaniu. - Choć głosowała na razie tylko część pracowników, widać, że zainteresowanie pracowników jest bardzo duże. Na każdej kopalni swoje głosy oddało już po kilkuset pracowników. W największych kopalniach ta liczba zbliża się już do tysiąca. To jednoznacznie pokazuje, że wbrew temu, co mówi pan prezes Zagórowski, referendum nie jest wymysłem związkowców, ale wynika z determinacji załogi - mówi Roman Brudziński, wiceprzewodniczący Solidarności w JSW.
Wyniki głosowania będą znane dziś wieczorem. - O 19.00 zbiera się sztab. Po podliczeniu głosów zdecydujemy o terminie rozpoczęcia akcji strajkowej. Na początku będzie ona wyglądała tak, że pracownicy po zakończonej pracy będą zostawać przez 4 godziny w wyznaczonych miejscach. Pracownicy dołowi pod ziemią, a pracownicy powierzchni, przeróbki i administracji na powierzchni kopalni. Niewykluczone, że w kolejnych dniach akcja strajkowa ulegnie zaostrzeniu - tłumaczy Brudziński. - Zależy nam na tym, aby z powodu protestu JSW nie poniosła ani złotówki straty. To są nasze kopalnie, nasze miejsca pracy i my o nie dbamy - dodaje.
21 stycznia zarząd JSW wypowiedział trzy obowiązujące w niej porozumienia zbiorowe. Chodzi o porozumienia z dnia 28 lutego 2011 roku (dot. deputatu węglowego), 5 maja 2011 roku (zawartego przed debiutem giełdowym JSW) oraz 8 listopada 2012 roku (dot. wzrostu stawek płac). Według szacunków związków zawodowych górnicy stracą na tych zmianach, w zależności od stanowiska pracy, od 10 do nawet 20 proc. rocznych wynagrodzeń.