Skąd pomysł nagrania przez Teatr Muzyczny „Od Czapy” płyty z piosenkami Żołnierzy Niezłomnych?
Pomysł rodził się stopniowo, a inspiracją najważniejszą sami Niezłomni i ich walka. Jestem z pokolenia, którego w szkole nie uczono o bohaterach podziemia niepodległościowego. Byli dosłownie wyklęci z polskiej historii. Obecność Żołnierzy Niezłomnych w żywej pamięci – to sprawa ostatnich lat, przy czym prawdziwa eksplozja różnych działań podejmowanych oddolnie, społecznie ma miejsce od czasu zainicjowania ustanowienia Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który stał się jego testamentem, realizowanym coraz intensywniej i szerzej. Data 1 marca wbiła się w kalendarz ważnych obchodów. Nagle zaczęto o tych żołnierzach mówić. Jakby to odwaliło kamień grobowy i pamięć ożyła. W ostatniej nieomal chwili, kiedy jest jeszcze szansa spotkania nielicznych żyjących weteranów walk. I my tych ludzi spotykamy na koncertach, bo dla nich usłyszenie piosenek, które sami śpiewali kiedyś w lesie teraz, po 70-ciu latach i to wykonywanych z werwą i zapałem przez młodych ludzi – jest miodem na serce i ogromnym wzruszeniem... Podchodzą i dziękują za przywrócony ślad młodości. Jak na najsłynniejszej i pierwszej płycie przekładającej żołnierskie teksty Wyklętych na rockowa nutę „Myśmy Rebelianci” zespołu De Press śpiewa do wiersza Zbigniewa Herberta Andrzej Dziubek – pozostał po nich „ten ślad wilczy”... To z kolei zainspirowało do tytułu płyty, którą właśnie nagrywamy „Wilczy ślad. Piosenki Niezłomnych”.
Skąd wzięliście teksty piosenek?
W tej historii kluczowy jest śpiewnik. Pani Ewa Szakalicka, reżyserka wielu filmów przywracających pamięć o kresowych Żołnierzach Wyklętych otrzymała go od weteranów III Brygady Wileńskiej AK i przekazała Teatrowi „Od Czapy” po naszym koncercie na Pl. Zamkowym, na zakończenie Marszu Pamięci Ofiar Wołynia. Chciała „ożywić” te nieznane partyzanckie. Aby ktoś poznał i zgłębił, co tym walecznym chłopcom w duszy grało. I śpiewało... Ten gest okazał się niezwykle brzemienny w skutki, a partyzanckie piosenki otrzymały za jego przyczyną nowe życie.
Jaki obraz żołnierskiego życia i kraju wyłania się z tych tekstów?
To są proste piosenki, nie politycznie zaangażowane songi bardów, tylko urywki z codziennego życia, sławiące dzielnych dowódców, nie stroniące od przedstawienia trudnego losu jak w „Na znojną walkę”. Charakterystyczne jest to, że dystans do trudnej rzeczywistości i poczucie humoru wiernie towarzyszyły tym młodym chłopcom, wbrew wszystkiemu, jak w piosence „Jestem sobie chłopak młody”, czy „Bracia partyzanci”, na melodię przedwojennej „Pieśni opryszków”.
Czy będą tam „szlagiery”, które Polacy zaczną śpiewać?
Ależ większość z nich można śpiewać od zaraz! Wystarczy wsłuchać się chwilę by rozpoznać melodię znaną od dzieciństwa! Dla przykładu: w utworze „Partyzanci - wolni ludzie” tekst powstał na melodię ”Piechota ta szara piechota”, a w „Partyzantem być to dzika rozkosz” można rozpoznać melodię „Jak dobrze nam zdobywać góry”. Poza tym teksty są wpadające w ucho, a nowe aranżacje Marcina i Lidki Pospieszalskich wydobywają i wzmacniają pewne frazy, jak znalazł do wspólnego śpiewania! Np. „Partyzanci – wolni ludzie”. Zresztą na koncertach publiczność to podchwytuje. Poza tym odkurzyliśmy i nadaliśmy nowy blask tak znanym partyzanckim piosenkom jak Kołysanka leśna – czyli „Dziś do ciebie przyjść nie mogę”, czy „Rozszumiały się wierzby płaczące”.
Planujecie trasę promującą płytę? Można was zaprosić z występem?
Oczywiście! Trasa rodzi się, jest kompromisem między chęciami, a naszymi możliwościami. Pamiętajmy, że zespół Teatru Muzycznego od Czapy tworzą bardzo czynni młodzi ludzie, którzy uczą się w szkołach, studiują ,pracują, śpiewają w chórach itd. Towarzyszą nam świetni muzycy, zajęci różnymi projektami. Zgrać to całe towarzystwo do nagrania płyty i na trasę koncertową, to zadanie karkołomne, ale udaje się. Jesteśmy otwarci na propozycje i chętni do śpiewania! Proszę o kontakt w sprawie koncertów na mail: [email protected].