Najpierw sprawą syna byłego premiera zajęła się lubuska policja pod nadzorem prokuratury.
– 21 grudnia szpital w Gorzowie poinformował policję, że na jeden z oddziałów trafił Piotr M. Był pod wpływem alkoholu i narkotyków. Jak wykazały badania, w jego organizmie wykryto amfetaminę. Policjanci przesłuchali go jako świadka pod kątem posiadania środków odurzających – mówi „Super Expressowi” Agnieszka Hornicka-Mielcarek, wiceszef Prokuratury Rejonowej w Gorzowie Wielkopolskim.
Jednak 29 grudnia, jeszcze przed wszczęciem postępowania, sprawę umorzono. Według informatora „SE”, syn Marcinkiewicza obecność narkotyków w organizmie miał tłumaczyć tym, iż coś dosypano mu do alkoholu, a jego wyjaśnienia przekonały śledczych.