"Zarejestrowano rozmowy ponad 70 osób. Wśród nich są m.in. Józef Oleksy i Leszek Miller. Prokurator bada czy te osoby szantażowano" - tak zapowiadana jest rozmowa z prokurator Hopfer, która "po raz pierwszy i tylko dla portalu tvn24.pl na pytania o ustalenia śledztwa i na jakim ono jest etapie odpowiada Anna Hopfer".
- Mamy nagrania, które zarejestrowano w innych miejscach niż restauracje „Amber Room” i „Sowa & Przyjaciele" – przyznaje, ale od razu zastrzega, że nie może podać gdzie.
Później jest wątek nagranych osób. I znowu ten sam scenariusz. Prokurator mruga okiem, że coś zdradza w kwestii kogo nagrywali kelnerzy: "Kluczem były znane nazwiska związane z polityką i biznesem", czyli coś co wiadome jest od miesięcy. A po chwili: "Ze względu na dobro śledztwa nie ujawnię nazwisk ani dokładnej ilości nagrań". Znowu brak najważniejszego.
- W trakcie przeszukań odnaleźliśmy nośniki z nagraniami innych osób, niż te, które opisał tygodnik „Wprost”. Na podstawie całości zgromadzonego materiału ustaliśmy, że ponad 70 osób mogło zostać nagranych w nieuprawniony sposób. Ta liczba może się zwiększyć, bowiem odnalezione nośniki wciąż badają biegli – dodaje prokurator Hopfer, która przyznaje, że sprawdzane jest, czy nagrani (politycy i biznesmeni) byli szantażowani.
Jeśli ktoś czekał na konkretną odpowiedź, to niepotrzebny trud. "Z uwagi na dobro postępowania nie mogę udzielić szczegółowej odpowiedzi na to pytanie".
Sensacyjny materiał tvn24.pl polega więc na oczywistych pytaniach i jeszcze banalniejszych odpowiedziach. Tyle.