Historia zaczęła się w maju tego roku, gdy prokuratura otrzymała pismo, a nim szczegółowy opis okoliczności w jakich wiceprezes jednego ze stowarzyszeń medycznych i prezes jednego z warszawskich centrów medycznych Andrzej M. rzekomo miał w restauracji Honoratka wręczyć 50 tys. zł Neumannowi. Chodzić miało o lobbing na rzecz finansowania warszawskich klinik okulistycznych.
Prokuratura rozpoczęła "czynności sprawdzające". Raczej zakończone porażką śledczych. Nie udało się im namierzyć autora donosu, choć list był podpisany. Poza tym uzyskano – jak pisze dziennik.pl - "od generalnego inspektora finansowego informację, że na konto wiceministra dokonano wpłaty dużej kwoty pieniędzy". Neumann podczas przesłuchania przedstawił dowody jednak, że "wpłata na jego konto to w rzeczywistości było wyłącznie przeksięgowanie w biurze maklerskim posiadanych przez niego akcji". Wiceminister zaprzeczył, aby bywał w Honoratce.
W tej sytuacji śledztwo ma zostać wkrótce umorzone, ale to nie koniec problemów Neumanna, bo jego nazwisko pojawia się w innym postępowaniu prokuratorskim. Dotyczącym "kilometrówek".