Informację o tym, że Kiszczak opuścił szpital, podało radio RMF FM.
W połowie listopada portal niezalezna.pl pisał, że były komunistyczny premier będzie przymusowo doprowadzony w grudniu na badania. Biegli z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku ustalili z warszawskim sądem termin wizyty. Jednak termin został utajniony.
Zatrzymanie Kiszczaka zbiega się z obchodami 13 grudnia i z apelem Tadeusza Płużańskiego, żeby protestować pod domem przywódcy bezpieki komunistycznego państwa. "Dlaczego 13 grudnia idziemy pod dom Czesława Kiszczaka przy ul. Oszczepników na warszawskim Mokotowie? Dlatego, że Kiszczak to drugi - po Jaruzelskim - przywódca komunistycznego państwa z jego schyłkowego, ale zbrodniczego okresu lat 80., przede wszystkim stanu wojennego. To szef MSW odpowiedzialny za popełnione wtedy zbrodnie" - napisał Tadeusz Płużański w "Super Expresie".