"Wczoraj na wieczorze wyborczym Hanny Gronkiewicz-Waltz fotoreporterzy, którzy byli posądzani o robienie niekorzystnych zdjęć Ewy Kopacz, byli odsuwani przez BOR" - poinformował na Twitterze znany fotograf i laureat Grand Press Photo Jakub Szymczuk. "Jeszcze czegoś takiego nie było, odkąd pracuję" - dodał, tłumacząc, że funkcjonariusze BOR interweniowali m.in. wobec dziennikarzy robiących Ewie Kopacz zdjęcia "z dołu".
Na naszą publikację o tym zdarzeniu zareagował rzecznik BOR Dariusz Aleksandrowicz. Przyznał, że funkcjonariusze BOR wydawali polecenia fotoreporterom. Uzasadnienie tych skandalicznych działań jest jednak kuriozalne. "Polecenia funkcjonariuszy BOR podyktowane są wyłącznie względami bezpieczeństwa i nie należy łączyć ich z jakością pracy fotografów" - napisał rzecznik Biura Ochrony Rządu. Nie dodał jednak, w jaki sposób fotografowie robiący zdjęcia pani premier z "niewłaściwych" pozycji zagrażali jej bezpieczeństwu.