Jeszcze niedawno za rządów Donalda Tuska Sławomir Nitras piętnował nieprawidłowości w Platformie Obywatelskiej. Twierdził, że nie chce mieć z tą partią nic wspólnego.
W październiku 2013 Nitras zarzucił m.in. pompownie kół partyjnych w Szczecinie. Oświadczył wtedy, że stanął przed dylematem, czy zwołać zjazd powiatowy będąc świadomym nadużyć, które miały miejsce podczas wyborów delegatów przez koła partyjne, czy złożyć rezygnację, co pozwoli uniknąć mu podejmowania decyzji w tej sprawie. Wtedy zrezygnował.
Dziś wraca w partyjne szeregi… bo poprosiła go o to Ewa Kopacz. Na antenie Radia Szczecin potwierdził tylko, że od poniedziałku będzie pełnił funkcję doradcy w gabinecie politycznym Ewy Kopacz. Dodał, że o szczegóły należy pytać "w przyszłym tygodniu" – informuje tvn24.pl.
Pierwszą partią polityczną do której wstąpił, była Unia Polityki Realnej. Był to 1991 rok. „Mój związek z UPR zakończył się w 1995 roku. (…) Moje doświadczenie UPR-owskie było bardzo indywidualne. Odkryłem swoje poglądy. Zachwyt RMP(Ruch Młodej Polski) był próbą znalezienia swojego miejsca. Chciałem krzyknąć wręcz: Ja chcę być taki jak ONI! Chcę być jednym z NICH! Tworzyli oni wtedy partię konserwatywną, bardzo niejednolitą" – czytamy w życiorysie politycznym Sławomira Nitrasa.
Szczególnie polecamy fragment zatytułowany „Nadzieja” - tam Nitras pisze o swoich marzeniach związanych z polityczną karierą w PO. Przytaczamy go w całości:
„Gdy powstawała Platforma Obywatelska wiedziałem, że moje miejsce jest tam, gdzie Jan Rokita. Nie dlatego, że coś mi za to obiecał. Kto zna Rokitę ten wie, że on nigdy, nikomu nic nie obiecuje. On nigdy nikomu politycznie nie pomaga. Platforma jest dla mnie nadzieją, że państwo nie musi być wszechobecne. Jest nadzieją na to, że Polacy będą mogli wiele spraw rozwiązać bez instytucji państwa, że praca, dobrobyt ludzi będzie zależna jedynie od nich samych, a nie od urzędnika czy ministra. Platforma to również nadzieja na to, że Polak będzie mógł decydować o sobie, swoich najbliższych. Platforma jest dla mnie nadzieją, że zmieni się polska szkoła, że będziemy mogli decydować do jakiego iść lekarza i będziemy wiedzieli ile to kosztuje, i będzie nas na to stać. Platforma również daje mi nadzieję, że polski polityk będzie człowiekiem normalnym. Nie chcę polityków z nadciśnieniem, zakompleksionych, robiących podejrzane interesy. Chciałbym, by politykami byli ludzie uśmiechnięci, skromni i bardzo, ale to bardzo naturalni" – czytamy na nitras.pl.