Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Były minister obrony Łotwy: „Jeśli naruszą nasze granice, będziemy strzelać”

Granice Sojuszu Północnoatlantyckiego są czerwoną linią. To powiedziały Stany Zjednoczone, to powiedzieliśmy my.

Autor:

Granice Sojuszu Północnoatlantyckiego są czerwoną linią. To powiedziały Stany Zjednoczone, to powiedzieliśmy my. Zupełnie upraszczając, jeżeli nasze granice zostaną naruszone, będziemy strzelać – mówi w wywiadzie „Gazecie Polskiej” Artis Pabriks, szef MSZ Łotwy (2004–2007), wicepremier (2010–2011), ministr obrony narodowej (2010–2014) oraz europosłem.

Myśli Pan, że w naszej Europie dojdzie jednak do wojny?
To bardzo hipotetyczne pytanie, na które możemy odpowiedzieć tylko w trybie przypuszczającym. Nikt z nas nie chce wojny. Myślę, że w wolnym, zachodnim świecie, w Europie czy w NATO, zrobią wszystko, aby do niej nie doszło. Jednak cierpliwość ma swoje granice. Parafrazując wystąpienie Winstona Churchilla z końca lat 30. XX w., powiem pani, że odpowiedź na pytanie, czy będzie wojna, obecnie może dać tylko człowiek lub ludzie z rosyjskiego kierownictwa. W naszym rozumieniu bowiem to Rosja była prowokatorem i inicjatorem agresji, jeżeli więc będzie chciała eskalować konflikt, oczywiście może to zrobić, biorąc na siebie całą odpowiedzialność za jego następstwa.

Podczas wrześniowego szczytu NATO w Walii USA i Wielka Brytania, zadeklarowały pomoc krajom bałtyckim i Polsce. Czy faktycznie Amerykanie i Brytyjczycy są dziś naszymi sojusznikami?
Tak, zdecydowanie są. Ale są też zobowiązania, którym trzeba sprostać nie tylko od święta, ale i na co dzień. Tak jak w rodzinie, musimy dbać o siebie nawzajem. Więc Wielka Brytania, USA oraz inne kraje członkowskie Sojuszu Północnoatlantyckiego muszą nie tylko zapewniać, ale i regularnie inwestować w swoje bezpieczeństwo, w plany, w ćwiczenia, we współpracę. Musimy mieć jasność i gwarancje, że za słowami kryje się potencjał militarny. Ten potencjał w ciągu ostatniego dziesięciolecia malał. Chociaż wiemy, że NATO nadal jest najsilniejszym sojuszem wojskowym na świecie. Pytanie jednak – czy jesteśmy tak samo efektywni jak 20 lat temu? Otóż nie jesteśmy. I to należy naprawić. A tak całkiem na marginesie: dzisiejsza Rosja też nie ma potencjału ZSRS.


fot.: Ernests DinkaSaeimas Kanceleja - na zdj. Artis Pabriks

W kontekście agresji Rosji, jak wielkie zagrożenie stanową wpływy Moskwy w społeczności Rosjan mieszkających na Łotwie?
Faktycznie, duża część obywateli i mieszkańców Łotwy pochodzenia rosyjskiego znajduje się pod wpływem propagandy i mediów rosyjskich. Ale to dotyczy nie tylko osób, których językiem ojczystym jest rosyjski. To także dotyka wielu mieszkańców w zachodniej Europie oraz innych częściach świata. Jednak nie widzę w mniejszości rosyjskiej na Łotwie zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju. Chociaż w naszym niewielkim państwie u części rosyjskiego społeczeństwa istnieją pewne prorosyjskie sentymenty, to absolutna większość z nich nie jest nastawiona agresywnie. Oni raczej są gotowi wspierać rosyjską politykę nie z chęci sporu, ale z lęku przed konfliktem. A Rosja straszy: jeżeli postawicie się przeciwko nam jako państwu, to możemy na was napaść.
Nie jesteśmy Ukrainą. Jesteśmy demokratycznym, bezpiecznym członkiem UE i NATO. Tak, prowokacje zawsze mogą się zdarzyć, ale tym wszystkim, którzy w jakimś stopniu myślą, że będą mogli powtórzyć na Łotwie scenariusz z Polski z 1939 r., mogę to odradzić. Człowiek nie wchodzi dwa razy do tej samej rzeki. Łotwa, kraje bałtyckie, są gotowe do obrony.

Nie unikniemy ponownych skojarzeń z II wojną światową. Pod koniec lat 30. Łotwa i Finlandia znajdowały się na zbliżonym poziomie rozwoju. W 1940 r. Łotwa została zajęta przez sowiecką armię. Łotewskie wojska nie stawiały oporu. Z kolei Finlandia postanowiła odeprzeć sowiecką agresję. Finowie utracili w wyniku tego część terytorium, ale zachowali niepodległość. Jak będzie tym razem?
Wszystko się zgadza, ale chcę zauważyć, że w tamtym czasie na Łotwie była trochę słabsza demokracja niż w Finlandii. Mam na myśli słabość samych liderów. I z całym szacunkiem dla pierwszego prezydenta i premiera Łotwy Kārlisa Ulmanisa – jeszcze w 1939 r. popełnił on fatalny błąd. Zgodził się na rozmieszczenie na terenie Łotwy baz wojskowych ZSRS. Finlandia tymczasem Moskwie odmówiła. Powinniśmy zrobić to samo, ponieważ to była wówczas jedyna właściwa droga.
Jak będzie dziś? Obecnie Finlandia nie jest członkiem sojuszu wojskowego, Łotysze zaś są członkami NATO. Granice Sojuszu Północnoatlantyckiego są czerwoną linią. To powiedziały Stany Zjednoczone, to powiedzieliśmy my. Zupełnie upraszczając, jeżeli nasze granice zostaną naruszone – będziemy strzelać.

Cały wywiad ukazał się w aktualnym wdaniu „Gazety Polskiej”
 

Autor:

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane