Konstytucyjny organ, Państwowa Komisja Wyborcza, nie jest w stanie podołać swoim obowiązkom, a przedstawiane przez członków PKW wyjaśnienia są nie do przyjęcia. W całej sprawie najistotniejsze jest to, że nieporadność PKW ogranicza prawa wyborców. Dopóki bowiem nie będą znane oficjalne wyniki wyborów, nie może rozpocząć się druga tura wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. W kwestii wyników, które osiągnęli poszczególni kandydaci, jesteśmy zdani jedynie na spekulacje. Polska stała się europejskim fenomenem – w negatywnym tego słowa znaczeniu - pisze Jacek Sasin w oświadczeniu.
Należy podkreślić, że doszło do poważnego naruszenia praw obywatelskich. Państwowa Komisja Wyborcza faktycznie skróciła co najmniej o jeden dzień kampanię samorządową. Niezależnie od tego, jak szybko uda się podać ostateczny wynik wyborów, zaistniały skandal wymaga szybkiego i dogłębnego wyjaśnienia. Wina za zaistniałą sytuację leży w dużej mierze po stronie rządzącej krajem od siedmiu lat koalicji. To jej politycy nie zadbali o przeznaczenie odpowiednich środków dla PKW i na to, by zagwarantować sprawny przebieg wyborów. Powinni z tego jak najszybciej wytłumaczyć się przed Polakami - twierdzi kandydat Prawa i Sprawiedliwości.
Warszawiacy w ostatnią niedzielę pokazali, że chcą mieć wybór. Ponad połowa oddanych głosów była głosami przeciwko prezydenturze Hanny Gronkiewicz-Waltz. Zwracam się z apelem, by PKW nie blokowała mieszkańcom stolicy swobody decydowania o przyszłości ich miasta - konkluduje Jacek Sasin.