- Jest taki pomysł. Jest to twórca, pomysłodawca PO (...) więc należy mu się tak naprawdę zapisanie w naszej historii – przekonuje Grzegorz Schetyna na antenie RMF FM.
Schetyna ujawnia jednak jeden, niezwykle istotny szczegół, w perspektywie którego uhonorowanie Donalda Tuska za całokształt pracy na rzecz partii sprawia coraz bardziej wrażenie wewnątrzpartyjnej rozgrywki.
Okazuje się, że gdyby Donaldowi Tuskowi nadano tytuł honorowego przewodniczącego PO, już nigdy nie mógłby on ubiegać się o funkcję regularnego przewodniczącego partii, a więc oficjalnie już nigdy nie mógłby on stanąć na czele Platformy.
- To jest bardziej symboliczne podziękowanie za te 14 lat. A teraz będzie w Brukseli. Tam nie będzie się partią zajmował – tłumaczy Schetyna.
O tym, czy Donald Tusk jako honorowy przewodniczący będzie miał jakiś wpływ na losy partii czy będzie raczej „politycznym emerytem” zadecuduje najbliższa konwencja PO.