Wniosek o odwołanie marszałka Sejmu złożyło pod koniec października Prawo i Sprawiedliwość po publikacji artykułu amerykańskiego portalu Politico. Były szef MSZ mówił tam m.in. o tym, że w 2008 roku, podczas wizyty polskiego premiera w Moskwie, Władimir Putin zaproponował Donaldowi Tuskowi rozbiór Ukrainy. PiS zaproponował też swojego kandydata na marszałka. To były poseł Platformy Obywatelskiej – Andrzej Smirnow.
– Zwracam się z prośba o poparci wniosku i dokonanie zmiany marszałka Sejmu – mówił w czwartek do posłów Krzysztof Szczerski z PiS. – Podstawowym motywem naszego wniosku jest chęć utrzymania powagi prac parlamentu i odbudowa społecznego zaufania do Sejmu, jako ważnej instytucji państwa – tłumaczył. – To powinien być nasz wspólny cel, niezależnie od barw partyjnych – podkreślał.
Jak tłumaczył Szczerski, realizacja wniosku PiS byłaby „jak przejście z epoki nieodpowiedzialności i podziałów do ery powagi, umiaru i współpracy”. – Gdy ocenialiśmy kandydaturę pana posła Radosława Sikorskiego na stanowisko marszałka, z tej mównicy powiedziałem, że pan poseł Sikorski, jako marszałek, to czynnik ryzyka, a nie gwarant stabilności. Nie przypuszczałem wtedy, że (te słowa – red.) tak szybko staną się smutną rzeczywistością – mówił Szczerski.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości przypomniał też, jak zachowywał się Sikorski po opublikowaniu materiału Politico. – Nie wiemy, co wydarzyło się owego dnia, 21 października, kiedy marszałek Sikorski rano mówił jedno, w południe drugie, a po południu łykał własny język i z nietęga mina zaprzeczał obu wersjom, przedstawiając jeszcze inną – przypominał poseł PiS. – Nie interesuje nas też, dlaczego pani premier wyszła ze swojej roli i beształa publicznie głowę naszej izby, bo uznała, że robi to po linii partyjnej, a nie państwowej – dodawał.
Zaznaczył też, że „obrońcy marszałka Sikorskiego nie bronią jego kompromitacji związanej z wypowiedzią dla amerykańskiego portalu i późniejszych kuriozalnych tłumaczeń, bo tego obronić się nie da”. – Powtarzają, że przemawia za nim dorobek na stanowisku ministerialnym. Tylko, że to nie ma nic do rzeczy – podsumował.
Podkreślił, że należy dokonać oceny Sikorskiego, jako marszałka Sejmu. – Musicie państwo rozstrzygnąć, czy chcecie marszałka o rozwiązłym języku, aroganckiego wobec mediów, konfabulującego, mylącego fakty i miejsca, cierpiącego na poważne zaniki pamięci. Tak scharakteryzował Radka Sikorskiego obecny przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk – przypomniał Szczerski.
Później w imieniu PiS mówił jeszcze Jarosław Sellin, który zaznaczył, że Sikorski jest skażony brakiem zrozumienia dla potrzeby solidnej debaty parlamentarnej.
Z kolei Andrzej Dera ze Sprawiedliwej Polski mówił, że zachowanie Sikorskiego nie przysparza autorytetu Sejmowi, ale go ujmuje. – Pan w oczach Polaków się ośmieszył – powiedział Dera, zwracając się do Sikorskiego. Dodał, że jego klub będzie głosował za odwołaniem Sikorskiego, ale zaznaczył, że umie liczyć i Sikorski i tak pozostanie marszałkiem, jednak również „wstyd zostanie”.
Przedstawiciele pozostałych klubów sejmowych nie pozostawili jednak złudzeń – ich ugrupowania albo zagłosują za utrzymaniem Sikorskiego na stanowisku, albo wstrzymają się od głosu.
Wiadomo, jak zachowa się Platforma Obywatelska, która już wcześniej zapowiedziała, że ws. głosowania nad odwołaniem Sikorskiego wprowadzi dyscyplinę partyjną.
Jan Bury z PSL zakomunikował podczas czwartkowej debaty, że ludowcy także nie poprą, jak to określił, „absurdalnego” wniosku o odwołanie. Natomiast Klub Poselski Twojego Ruchu, podobnie zresztą jak SLD, wstrzyma się od głosowania ws. odwołania Sikorskiego. Również Artur Dębski z Bezpieczeństwa i Gospodarki oświadczył, że jego klub „nie będzie przykładać ręki” do wniosku Prawa i Sprawiedliwości.
Po tych deklaracjach koalicji rządzącej oraz innych ugrupowań, wynik piątkowego głosowania jest praktycznie przesądzony – Radosław Sikorski zostanie na fotelu marszałka.