Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kosztowny bubel prawny. Ale urzędnicy (i ich znajomi) będą mogli "dorobić" w internecie

W sierpniu prezydent podpisał Ustawę o petycjach. Okazuje się jednak, że dokument jest bublem prawnych, w którym ustawodawca zapomniał o funkcjonowaniu Biuletynu Informacji Publicznej.

Autor:

W sierpniu prezydent podpisał Ustawę o petycjach. Okazuje się jednak, że dokument jest bublem prawnych, w którym ustawodawca zapomniał o funkcjonowaniu Biuletynu Informacji Publicznej. Klub Jagielloński ustalił, że wskutek tego błędu konieczne może być stworzenie kilku tysięcy nowych stron internetowych, a to pochłonie setki tysięcy złotych.
 
Ustawa o petycjach, po dwunastomiesięcznym vacatio legis, wejdzie w życie we wrześniu 2015 roku. Senat wyjaśniając tak długi czas odwoływał się do konieczności m.in. „modernizacji stron internetowych". Już w uzasadnieniu projektu pojawiła się informacja, że „wejście w życie ustawy może spowodować zwiększenie wydatków z budżetu państwa oraz budżetów jednostek samorządu terytorialnego”. Tymczasem okazuje się, że koszty mogą być znacznie wyższe, niż ktokolwiek wcześniej zakładał. Na problem uwagę zwróciło jako pierwsze pismo "Nowa Konfederacja".

A jak zauważa Klub Jagielloński ustawa dotyczy blisko 2 500 gmin, kilkuset powiatów, co najmniej kilkudziesięciu urzędów centralnych i trudnej do zidentyfikowania liczby „organizacji lub instytucji społecznych wykonujących zadania zlecone z zakresu administracji publicznej”. Wszystkie te urzędy oraz instytucje będą teraz mogły tworzyć nowe strony internetowe.
 
- Najbardziej dziwi konsekwentnie stosowana przez ustawodawcę formuła „strona internetowa podmiotu rozpatrującego petycję”. Przecież po to powstał Biuletyn Informacji Publicznej, by wszelka informacja publiczna – a z tą ewidentnie mamy do czynienia w przypadku petycji i odpowiedzi na nie – była gromadzona w sposób ustandaryzowany i łatwo dostępny! Dlaczego zamiast BIP ustawodawca pisze więc o „stronach internetowych”? – zastanawia się Piotr Trudnowski z Klubu Jagiellońskiego.

Zdaniem eksperta można podejrzewać, że co najmniej część podmiotów obowiązanych do rozpatrywania petycji postanowi, by zamiast aktualizować BIP, tworzyć odrębne, dedykowane petycjom i z pewnością kosztowne serwisy lub podstrony istniejących serwisów.
 
- Dobrze, że ta ustawa powstała. Trudno jednak wybaczyć ustawodawcy buble, które się w niej znalazły. Dziś tylko od czujności mediów, watchdogów i opozycji zależy, czy na przykład pieniądze podatników nie zostaną utopione w nikomu niepotrzebne serwisy internetowe. Ustawa na to pozwala – podsumowuje Piotr Trudnowski.

Ustawa o petycjach w oparciu o artykuł 63. Konstytucji zakłada, że każdy obywatel będzie mógł napisać do urzędu w interesie publicznym lub własnym, a urzędnicy będą zobowiązani do rozpatrzenia i udzielenia odpowiedzi na każde takie pismo. Takie prawo gwarantuje obywatelom.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl,Klub Jagielloński

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej