Takie rozwiązanie miałoby służyć kontroli nad osobami, które nie segregują odpadów, wyrzucają do śmieci nieodpowiednie przedmioty, czy też wrzucają worki ze śmieciami do nieodpowiednich kontenerów.
Jednak wdrożenie pomysłu Ministerstwa Środowiska znacząco ogranicz prawo do zachowania prywatności, a przede wszystkim ułatwia kradzież danych. Już teraz danych osobowych w śmietnikach nie brakuje. Według badań z 2007 r., w co trzecim worku na śmieci znajdowały się dokumenty – 84 proc. z nich było całkowicie identyfikowalnych i czytelnych, a aż 64 proc. zawierało istotne dane, które mogły posłużyć np. do kradzieży tożsamości.
Fundacja Panoptykon przestrzega, że jeśli wszystkie worki na śmieci będą podpisywane, nawet osoby niszczące dokumenty przed wyrzuceniem będą narażone na odarcie z prywatności. Na wysypiska trafią nasze „wizytówki”, ujawniające nawet intymne szczegóły naszego stylu życia (co kupujemy i jemy, czym się leczymy, jakie stosujemy używki).
Dzięki pomysłowi MŚ, wysypiska staną się kopalniami wiedzy o nas. Otwiera to pole dla przestępców, którzy chcieliby np. wziąć kredyt na podstawie naszych danych, ale też badaczy rynku i wszystkich, którzy chcieliby skuteczniej nam coś sprzedać.
Panoptykon podkreśla, że takie projekty powinny być blokowane już na etapie tworzenia prawa.