Już w samym leadzie tekstu Czuchnowski piał z zachwytu. „Roman Giertych zdobywa punkt w starciu z tygodnikiem, który wydrukował jego podsłuchaną rozmowę. Sąd zdecydował zająć we „Wprost” 100 tysięcy złotych na poczet przyszłej kary za publikację” – radował się Czuchnowski.
Jednak wkrótce po publikacji „GW”, na stronie „Wprost” pojawiło się żądanie usunięcia artykułu, podpisane przez radcę prawnego wydawcy tygodnika. Paulina Piaszczyk zwróciła się z nim do Adama Michnika, naczelnego „Wyborczej”.
(…) żądam natychmiastowego usunięcia z portalu internetowego „Gazety Wyborczej” materiału prasowego” – napisał Piaszczyk. „(...) artykuł jest nierzetelny, zawiera szereg nieprawdziwych informacji, a tym samym narusza dobra osobiste wydawcy tygodnika „Wprost”, dziennikarzy, a także Platformy Mediowej Point Group – spółki notowanej na GPW” – podkreśliła prawnik.
Dalej zwróciła uwagę, że „analiza treści redakcyjnej oraz okoliczności powstania materiału prasowego wyraźnie wskazują, iż działania komornika, który jak wskazano w GW wkroczył do wydawcy po godz. 17 oraz GW są działaniami w tzw. zmowie w celu wywołania sensacji w oczach opinii publicznej i nie mają uzasadnienia faktycznego ani prawnego”.
Piaszczyk odniosła się również do wspólnego wkroczenia komornika wraz z fotoreporterem „Wyborczej” do siedziby tygodnika. Jak zauważyła „należy wyrazić zdumienie, że dziennikarz GW umówił się na wtargnięcie do AWR po godzinach pracy biura, a przede wszystkim po godzinach urzędowania recepcji. Należy zadać pytanie jaka była prawdziwa intencja komornika, który jak podaje GW zamierzał zająć rachunek bankowy AWR. Rachunek bankowy zajmuje się poprzez skierowanie pisma do odpowiednich banków, a nie w sposób zaprezentowany przez komornika i zrelacjonowany przez GW”.
Radca podkreśliła też, że „nikt z redakcji nie schował się, jak to podaje GW. Praca przebiegała normalnie. Dziennikarze pracowali w sposób zwyczajowy. Oczekiwania dziennikarza GW i komornika, iż ktokolwiek z dziennikarzy podejmie dyskusję z komornikiem na temat zajęcia rachunku bankowego są bezzasadne. Dziennikarze nie mają upoważnienia do tego typu działań. Oskarżenie dziennikarzy o ukrywanie się jest nadużyciem zarówno słów jak i manipulacją faktów”.
Na koniec Piaszczyk zwróciła się do Adama Michnika o usunięcie artykułu nie później niż w ciągu trzech godzin, „pod rygorem skierowania sprawy na drogę postępowania sądowego cywilnego i karnego”.