Pretekstem do rozpoczęcia działań wojennych ma być zerwanie przez Kijów tajnej umowy, którą miały rzekomo podpisać z terrorystami w Mińsku władze Ukrainy.
– Gotujemy się do wojny – oświadczył przywódca tzw. Donieckiej Republiki Ludowej Aleksandr Zacharczenko. Wcześniej w podobnym tonie wypowiadał się jego zastępca, Andriej Purgin.
Władze Ukrainy odcinają się od zarzutów terrorystów i nazywają je „brutalna prowokacją”.
– Nie można wycofać się z czegoś, czego nie było – powiedział cytowany przez TVN24 rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy. Kijów nazywa prowokacją rozpowszechniane przez rosyjskie media doniesienie, jakoby strona ukraińska podpisała jakieś tajne dokumenty z „republikami ludowymi” podczas rokowań grupy kontaktowej w Mińsku.
Strona ukraińska uznała również za „brutalną prowokację, mającą na celu zerwanie porozumień mińskich” oświadczenia Purgina i Zacharczenki.
Jednak najprawdopodobniej decyzje o wzmożeniu działań wojennych już zapadły. Jak podaje portal kresy24.pl, w Jaynuwatej, zaledwie 21 km od Doniecka, rozlokowano część rosyjskich wojsk, które wjechały na terytorium Ukrainy. Mundury mają identyczne jak zielone ludziki z Krymu.
Przy wjeździe do Makiejewki również stoją uzbrojone formacje. Połowa to terroryści z oddziałów Igora Bezlera („Biesa”), reszta – żołnierze w mundurach armii rosyjskiej bez dystynkcji – donoszą ukraińskie media.