„Wczoraj w Koszalinie odbył się pogrzeb wojskowego prokuratora, zbrodniarza stalinowskiego, Wacława Krzyżanowskiego. Towarzysząca temu faktowi wojskowa asysta oraz oddanie honorów to haniebny przykład trwania w Polsce reliktów komunizmu. Człowiek, który doprowadził do skazania na śmierć „Inki” – Danuty Siedzikówny, siedemnastoletniej sanitariuszki, dla której wolna Polska była wartością najwyższą, nie poniósł żadnej kary, a chowany był z honorami jak bohater” – czytamy w oświadczeniu.
„To wstyd i hańba, to policzek dla polskich patriotów walczących o wolną i niepodległą Polskę, to także kolejne znieważenie polskich Żołnierzy Niezłomnych. W kontekście powyższego należy dzisiaj postawić szereg pytań: czy Polska jest prawdziwie niepodległa, wolna i sprawiedliwa? Dlaczego nadal honoruje się zbrodniarzy stalinowskich, a ich ofiary muszą dopominać się, często bezskutecznie, o sprawiedliwość?” – pytają autorzy tekstu.
„Nie ma i nie będzie naszej zgody na trwanie takiego niesprawiedliwego systemu w Polsce. Nie ma zgody na „PRL bis”. Żądamy sprawiedliwego ukarania wszystkich zbrodniarzy stalinowskich.
Można odnieść wrażenie, że sytuacje, w których zło triumfuje, powtarzają się w ostatnim czasie nader często. Dlaczego bowiem i czym to uzasadnić, że w tym samym Koszalinie o mandat radnego z listy PO startuje człowiek, który w stanie wojennym gorliwie przeprowadzał „weryfikację” dziennikarzy, wyrzucając przy tym „na bruk” tych, którzy nie służyli komunistycznemu reżimowi?
Domagamy się właściwego, zgodnego z demokratycznymi standardami, traktowania utrwalaczy i sługusów komunistycznej władzy. Za swoje haniebne czyny nie powinni być nobilitowani, nie możemy jako państwo dokonywać apoteozy bezwzględnie złych zachowań” – żądają przedstawiciele Związku Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym.
Pod oświadczeniem podpisali się: Leszek Duklanowski, Kazimierz Drzazga, Andrzej Witkowski, czyli prezes, wiceprezes oraz sekretarz Związku Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym.