Biuro Światowej Organizacji Zdrowia WHO w Genewie potwierdza, że agencja faktycznie jest na minusie, jednakże unika odpowiedzi na pytanie, jak wielkie są długi. WHO nie podjęło się koordynacji akcji ratowniczej związanej z licznymi zachorowaniami na gorączkę krwotoczną, ponieważ jej deficyt osiągnął już 1,2 mld dolarów. W przypadku epidemii wirusa Ebola WHO dysponowała tylko środkami pozwalającymi na utrzymanie nieco ponad setki stałego personelu oraz czterystu ekspertów w Gwinei, Liberii i Sierra Leone, którzy latali do Zachodniej Afryki z doskoku.
Nie tylko Światowa Organizacja Zdrowa ma problemy z własnym budżetem. Podobny scenariusz dotyczy także UNHCR (Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców), a także UNESCO, które w ciągu roku straciło "więcej niż piątą część przyobiecanych środków" po decyzji uznania Palestyny, jako państwa członkowskiego, co jak wiadomo, nie spodobało się Izraelowi. W ślad za nim poszły Stany Zjednoczone i Niemcy, co w efekcie pozbawiło agendę około 140 mln dolarów.
Włochy, które w latach 2002-2008 na programy ochrony zdrowia przeznaczyły prawie miliard dolarów, rok później nie wysłały ani jednego euro. Sytuację finansową ONZ ratowały jedynie prywatne osoby, które poczuwały się do obowiązku ratowania świata.