Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Pogróżki pod adresem Jana Kasprzyka. Za brak zgody na uhonorowanie generałów LWP

"Mające charakter pogróżek wiadomości smsowe" i "wpisy na forum internetowym ocierające się o groźby karalne" - to wszystko spotkało Jana Kasprzyka za to, że sprzeciwił się nadaniu honorowego

Autor:

"Mające charakter pogróżek wiadomości smsowe" i "wpisy na forum internetowym ocierające się o groźby karalne" - to wszystko spotkało Jana Kasprzyka za to, że sprzeciwił się nadaniu honorowego członkostwa Związku Strzeleckiego "Strzelec" generałom LWP.

Jak już informowaliśmy, niedawno status członka honorowego Związku Strzeleckiego „Strzelec” Organizacji Społeczno-Wychowawczej otrzymał gen. Bolesław Izydorczyk, były szef WSI, oraz gen. Franciszek Puchała, jeden z głównych planistów stanu wojennego i gorliwy obrońca reżimu komunistycznego. Na informacje o honorowym członkostwie dla generałów z oburzeniem zareagował Jan Józef Kasprzyk, członek "Strzelca" i prezes Związku Piłsudczyków. Po opisaniu sprawy przez portal niezalezna.pl, władze "Strzelca" odstąpiły od kompromitującej decyzji. Okzauje się jednak, że na tym się nie skończyło. Jan Kasprzyk opisał w sobotę na Fecebooku, że za rzekome nagłośnienie decyzji władz "Strzelca" otrzymywał m.in. pogróżki. Poniżej zamieszczamy cały wpis Kasprzyka.

Przed tygodniem zrezygnowałem z członkostwa w ZS "Strzelec" OSW. Był to wyraz mojego protestu wobec faktu, że władze tej organizacji, której miałem kiedyś zaszczyt przewodzić, nadały honorowe członkostwo "szczególnie zasłużonym" generałom LWP: planiście stanu wojennego Franciszkowi Puchale i byłemu szefowi WSI Bolesławowi Izydorczykowi. Sprawa zrobiła się głośna. Znalazła też swój oddźwięk w szeregach strzeleckich, co zapewne spowodowało, że władze ZS "Strzelec" OSW na czele z Marcinem Waszczukiem podały informację, że od swej wcześniejszej kompromitującej decyzji odstępują. I bardzo dobrze, przy czym należałoby zapytać, czy tak hańbiąca Związek decyzja nie powinna pociągnąć za sobą decyzji personalnych? Krótko mówiąc – dymisji wszystkich – na czele z Marcinem Waszczukiem – głosujących za przyznaniem wyżej wymienionym personom honorowego członkostwa. Tego wymagałby honor, o którym tak ochoczo opowiada młodym ludziom M. Waszczuk.

Tak się jednak nie stało. Co więcej, na wewnętrznych forach internetowych ZS "Strzelec" OSW, trwa dyskusja, w której głównym winnym całej sytuacji stawia się… mnie za „nagłośnienie sprawy”. Marcin Waszczuk działa tu zgodnie z zasadą: „Gdy pochwycą cię za rękę – mów, że to nie twoja ręka”.

W podobnym tonie były kuriozalne i mające charakter pogróżek wiadomości smsowe, których w ostatnich dniach dostałem sporo od M. Waszczuka. A ponieważ niektóre wpisy na forum internetowym ocierają się o groźby karalne, pragnę tu raz jeszcze przedstawić sprawę.

1. 3 października, wchodząc na stronę internetową Komendy Głównej ZS "Strzelec" OSW przeczytałem informację o nadaniu 16 września planiście stanu wojennego Franciszkowi Puchale i byłemu szefowi WSI Bolesławowi Izydorczykowi członkostwa honorowego ZS "Strzelec" OSW. Informację zdobiła fotografia komendanta ZS "Strzelec" OSW Marcina Waszczuka z w/w. Co więcej na piersi Marcina Waszczuka widniał order nadany mu przez w/w generałów.
2. Wykonałem telefon do Marcina Waszczuka z prośbą o informację. W krótkiej rozmowie przekazał mi słowa, że „przecież wszyscy studiowali w Moskwie, o co ci chodzi”.
3. Na swoim profilu na portalu facebook dokonałem wpisu, w którym dałem wyraz swemu oburzeniu. Zainteresowanie wpisem było spore.
4. Sprawę podchwyciły media i działacze niepodległościowi, którzy na równi ze mną, nie kryli oburzenia. Do mediów nie wypłynęła ode mnie w tym momencie żadna informacja. Twierdzenia M. Waszczuka, że tak się stało - to zwykłe łgarstwo.
5. Wobec braku natychmiastowej reakcji ze strony władz ZS "Strzelec" OSW, wydałem oświadczenie, w którym zrezygnowałem z członkostwa w ZS "Strzelec" OSW.
6. Dostałem kilka smsów od M. Waszczuka, które może kiedyś opublikuję, w których kuriozalnie bronił swej decyzji, wyzywając mnie od „aparatczyków partyjnych”, „ludzi podłych” itp.

W zaistniałej sytuacji mogę tylko stwierdzić raz jeszcze: nie chcę mieć nic wspólnego z organizacją, której przewodzi Marcin Waszczuk. To Herbertowska „kwestia smaku” i piłsudczykowska zasada Honoru.

Autor:

Źródło: facebook.com,niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej