Do złamania prawa doszło podczas sesji rady dzielnicy Bronowice. Wówczas Patena prowadziła agitację.
"Kandydatka PO na najważniejszy urząd w Krakowie namawiała radnych do poparcia swojej kandydatury, w zamian oferowała finansowe wsparcie w formie drukowania ulotek i pomocy przy tworzeniu stron internetowych kandydatów do rad dzielnic..." - relacjonuje reporter Radia Kraków.
To niezgodne z prawem, bo agitacja wyborcza na terenie urzędów administracji rządowej i administracji samorządu terytorialnego jest zabroniona. Komisarz wyborczy w Krakowie już zapowiedział powiadomienie policji.
Patena złamała prawo, ale równie kuriozalne jest zachowanie Grzegorza Lipca, szefa struktur Platformy w Krakowie, który w rozmowie z Radiem Kraków powiedział, że jego koleżanka... nie wiedziała do kogo mówi!!! Mało tego, przekonuje, że to Patena jest ofiarą, bo wprowadzono ją w błąd.
"Nie do końca wiedziała z kim rozmawia. Założyła, że rozmawia ze swoimi sąsiadami, z radnymi z Platformy. Teraz pewnie przeprosi, będzie bardziej roztropna i rozważna" - próbował przekonywać Lipiec. Słusznie mówią niektórzy, że milczenie jest złotem.
To nie pierwszy skandal z udziałem Marty Patena. Portal niezalezna.pl pisał, że należała do grupy radnych, którzy nie chcieli dopuścić do potępienia funkcjonariuszy ukraińskiego Berkutu zabijających demonstrantów na kijowskim Majdanie.